Minerwa odwróciła się i odeszła, głośno tupiąc nogami. Zostawiła mnie na skraju parkietu. Wróciłam z powrotem do mojego towarzysza. Krzywo się uśmiechał. - Wiem co robiłaś - szepnął do mojego ucha.
- Nie kryłam się z tym - odpowiedziałam, kiedy odchrząknął.
- Dość tej dramaturgi, dobrze? - Zapytał.
- Spróbuję - zachichotałam.
Chciał jeszcze coś dopowiedzieć, ale DJ mu przerwał - jego donośny głos wydobywał się zewsząd.
- Dość na razie tych skoczliwych piosenek! Z myślą o nowych parach czas na coś wolniejszego!
Mówił jeszcze przed chwilą, ale w ogóle go nie słuchałam. Odwróciłam się i chciałam odejść, ale Arty złapał mnie za rękę.
- Idziesz?
- Noo.. Tak. Taniec dla par. Wolny taniec. - Powiedziałam to tak, jakby to wszystko miało tłumaczyć. Bo miało. I sądziłam, że mnie zrozumiał.
- Tak? I co z tego? - Zerknęłam na niego z niedowierzaniem. - Jesteśmy parą przyjaciół, a to tylko taniec.
Spojrzałam w jego oczy, nie będąc pewną, co mam odpowiedzieć. Zanim cokolwiek zdążyłam odpowiedzieć, wyciągnął asa z rękawa.
- Proszę?
Oczywiście nie jestem osobą, która wymięka słysząc słowo "proszę" i robi to, czego chce druga osoba. Ale Artemis naprawdę rzadko prosił zamiast kimś manipulować, i to czyniło takie momenty specjalnymi. Tak wiem, to w sumie też była forma perswazji. Ale jednak, nie przejmowałam się dlatego, że nikogo to nie krzywdziło.
- Dobra - odburknęłam.
Artemis wyglądał na takiego szczęśliwego. Poprowadził mnie z powrotem na środek parkietu, a wtedy do moich uszu doszła pierwsza spokojna piosenka.
Arty był odrobinę niższy niż ja, dlatego że miałam obcasy. Jednak to nic nie zmieniło. Położył dłoń na mojej tali, najwyżej jak się dało. Drugą złapał mnie za rękę. Zrobiłam to samo co on.
- To raczej nie wyjdzie - mruknęłam cicho.
Spojrzał na mnie uważnie - wiedziałam, że martwi się o to, czy dobrze spędzam z nim czas. Tak w zasadzie nie chodziło o to, ale była jedna rzecz, która naprawdę mnie krępowała.
- Coś nie tak?
Wyciągnęłam jedną rękę i zsunęłam nią dłoń Artemisa trochę niżej, tak że teraz idealnie była dopasowana do wcięcia w mojej tali. Muszę przyznać, że miał o wiele silniejsze i cieplejsze dłonie niż sobie to wyobrażałam. Nie żebym często o tym myślała czy coś... Tak czy siak, ponownie spletliśmy palce, a ja starałam się nie myśleć o tych dziwnych rzeczach.
- Lepiej - powiedziałam, a on uniósł brwi do góry.
Sunęliśmy po parkiecie, a ja nie mogłam oderwać wzroku od jego dwukolorowych oczu.
- To było potrzebne? - Zapytał, wykonując najprostsze kroki.
- Tak. Tak jest wygodniej dla naszej dwójki. - I naprawdę było. Nie mógł trzymać dłoni tak wysoko, nienawidziłam tego. Niżej było wygodniej i bardziej normalnie.
Skinął głową na znak, że zrozumiał mój przekaz.
- Myślałem, że masz przeciwko temu, że w ogóle Cię trzymam.
Pomyślałam sobie o tych wszystkich sytuacjach, kiedy mnie dotykał.
- Nigdy - odpowiedziałam, po czym zaklęłam w myślach. Nie wiedział przecież, że ja to Holly. Może przyszło mu do głowy, że wybiegłam trochę w przyszłość.
Spojrzał na mnie z dziwnym wyrazem twarzy, a ja wzruszyłam ramionami. Mógł sobie myśleć, co chciał. W końcu i tak nie zobaczy Holindy nigdy więcej po tej nocy.
Wolna piosenka nagle się skończyła, i trochę bardziej żywa wypłynęła z głośników. "Pyramid" od Charice. Artemis mnie prowadził i na całe szczęście był w tym bardzo dobry. Nie wiedziałam dlaczego czułam się zaskoczona. Muszę to przyznać, ten błotniaczek jest dobry chyba we wszystkim.
- To miejsce jest takie wspaniałe - wyszeptałam do jego ucha - Wygląda tak znajomo...
- Zorza polarna - podpowiedział, wciąż wykonując perfekcyjne ruchy.
- Światła północy?
- Między innymi.
- A co to ma z tym wspólnego? - Zapytałam, podczas gdy kołysaliśmy się do jakieś piosenki lecącej w tle.
- To miejsce ma stwarzać poczucie, że otacza cię natura. Ściany są nocnym niebem z gwiazdami. A migające światła mają przypominać o zorzy, czy jak też to nazwałaś - o światłach północy.
To miało sens. A gdy tylko to powiedział, przypomniało mi się, jak byłam tego świadkiem podczas pobytu w Kanadzie.
- Kocham to - powiedziałam, przypatrując się światłom jeszcze uważniej.
- Oczywiście w pełni nie odwzorowuje prawdziwej natury.
- Bo tego nie można zrobić - powiedziałam, a on na mnie spojrzał z zaskoczeniem w oczach. Wzruszyłam tylko ramionami. Wyglądało na to, że jeszcze wiele razy użyję tego gestu dzisiaj. Jednak nim zdążył cokolwiek powiedzieć kawałek się skończył, a DJ zapuścił następny - coś w stylu szybkiego tango.
Pozwólcie, że to powiem - Artemis jest genialny w tango! I chociaż wiedziałam, że nie powinnam być tym zaskoczona, to jednak tak się stało. Wirowaliśmy po całej sali. Zostawił mnie w jednym rogu parkietu, po czym spotkaliśmy się w środku. Nie mogłam wykonać kroku w stylu tradycyjnego podnoszenia nogi w górę, ale za to dodałam inne pozy do tańca, co zrobił również Artemis.
Artemis mnie obrócił i przyciągnął do siebie. Mocno objął mnie rękoma.
- Nieźle - uśmiechnęłam się.
Kiedy to powiedziałam, spojrzałam w jego oczy. Gdy tylko nawiązałam kontakt wzrokowy ponownie mną zakręcił. Kiedy przyciągnął mnie z powrotem, lekko się otarliśmy. Wiedząc, że nie mogę podnieść nogi, lekko ją wygięłam, na tyle, aby nic nie pokazać.
Czułam się świetnie, Jakbym była tutaj jedyną dziewczyną. Ciężko mi się do tego przyznać, ale to w jaki sposób się ze mną obchodził sprawiało, że moja duma rosła. Dobrze było wiedzieć że tak mnie lubi. Chociaż zależy jeszcze którą mnie. I tego musiałam się dowiedzieć.
Tańczyliśmy tak jeszcze przez kilka utworów. Jedyne o czym mogłam myśleć to jego dłonie. Czułam przez ubranie ich siłę i ciepło. No i tak świetnie dopasowały się do mojej tali. Stop. Musiałam przestać o tym myśleć. To nie sprzyjało mojemu zdrowiu psychicznemu i równowadze emocjonalnej,
Na całe szczęście w tym samym momencie DJ postanowił ponownie przerwać swoją audycję i coś powiedzieć.
- Jestem pewien, że jak na razie wystarczy tych spokojnych utworów - odchrząknął, i przysięgam, że czułam jego wzrok na sobie - Pora na powrót do największych klubowych hitów.
Kiedy piosenka się skończyła, stałam przyciśnięta do jego torsu. I do tej pory to się nie zmieniło, a ja czułam się dość dziwnie.
- Odetchnijmy - powiedział, pomagając mi powrócić do normalnej pozycji.
- Dlaczego? - Zapytałam. - Jesteś zmęczony?
- Nie będę tańczył do tej piosenki.
I rzeczywiście nie wyobrażałam sobie go podrygującego i skaczącego do rytmu muzyki. Dobrze wiedzieć, że zachował jeszcze dumę. Nie żeby kiedykolwiek ją stracił. Zaśmiałam się i spróbowałam wyciągnąć dłoń, jednak on nie ustąpił.
- No dobrze - zgodziłam się - Chodźmy.
Uśmiechnął się, kiedy sprowadzał mnie z parkietu.
- Gorąco? - Zapytał, wciąż trzymając mnie za rękę.
- Bardzo - przyznałam. Chwilę później uświadomiłam sobie, jak to mogło zabrzmieć. Super, teraz pewnie to wyglądało to tak, jakbym go pożądała.
Na szczęście postanowił tego nie komentować.
- Napijesz się czegoś?
- Pewnie... Najlepiej bezalkoholowego drinka żurawinowego.
- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem - powiedział, a ja się zaśmiałam. Przypomniała mi się Julia, która też używała tego wyrażenia. Tak czy siak, dziwnie brzmiało to w jego ustach. Raczej byłam przyzwyczajona do jego wyrafinowanego języka.
Poprowadził mnie do barku i usadowił na krześle naprzeciwko barmana. Sam jednak nie usiadł. Stał i przypatrywał się barmanowi.
- Jeden szprycer żurawinowy - poprosił.
Mężczyzna wyciągnął kieliszek i pomieszał wszystko. Posłał mi uśmiech i posunął napój do mnie, ale nic nie powiedział. Artemis mu zapłacił, a po chwili z powrotem zwrócił się do mnie.
- Dobrze tańczysz.
- Ty też nie jesteś najgorszy - zaśmiałam się. Musiałam jednak brzmieć na zaskoczoną. A jak to Artemis musiał się do tego przyczepić.
- Zaskoczona?
- Tak... Nie wyglądasz na faceta, który wskakuje w wir tańca z nowo co poznaną dziewczyną - wzruszyłam ramionami. Jedyny taniec, w którym go sobie wyobrażałam nie był tym, co przytrafiło się dzisiaj - Swoją drogą... Jesteś głupkiem.
Nie, nie chciałam być niemiła. Po prostu dałam mu trochę popalić.
- Jedna z najgorszych piosenek jaką słyszałem - wzdrygnął się.
- No nie wiem... Jest o wiele gorszych.
- Wymień co najmniej pięć.
- Jasne - odparłam, będąc zawsze gotową na zaakceptowanie wyzywania. Wymieniłam więc mu pięć tytułów najgłupszych piosenek. - Może jeszcze?
- Proszę nie. Rozumiem i zgadzam się.
Świetnie! Wygrałam jeden z tych naszych pojedynków "kto-wie-lepiej".
- No, więc...? - Zaczęłam, ale w tym samym momencie przerwał mi znajomy głos.
- Ej, szukaliśmy was! - Julia jęknęła za moimi plecami.
Odwróciłam się do niej i zobaczyłam całą grupę ludzi. Julia, Shry, Mackenzie, Jasper, Emory i Adonis. Z tego widziałam Butler też nie był tak daleko. Najprawdopodobniej czytał z ruchu naszych warg. Obserwował mnie, ale w ogóle się tym nie przejmowałam.
- Byliśmy tutaj przez cały czas - wzruszyłam ramionami.
- A gdzie dokładnie jest "tutaj"? - Zapytała Julia, zakładając ręce na biodra.
- To tu, to tam. Wszędzie. - Zaśmiałam się. Julia wiedziała, że nie otrzyma ode mnie innej odpowiedzi, więc przestała o to wypytywać.
- Więc co robiliście odkąd widzieliśmy się po raz ostatni?
- No wiesz. Rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, Minerwa, tańczyliśmy. Jak w każdym innym klubie.
- Czekaj co? - Zapytała Julia. - Co robiliście?
- Rozmawialiśmy?
Dobrze wiedziałam, co miała na myśli.
- Nie... To przedostatnie.
- Poznawaliśmy się? - Dopytywałam bezczelnie.
- Po tym i przed tańczeniem - odpowiedziała urażona tą głupią gierką - Pomiędzy tymi dwoma.
- Ah... Minerwa?
- Tak! - Julia klasnęła w dłonie. - Co się stało?
- Była po prostu zazdrosna - wzruszyłam ramionami. Oczywiście Juli nie wystarczała taka odpowiedź, a wiedziała, że ze mnie nic więcej nie wyciągnie. Odwróciła się do osoby, która jako jedyna mogła jej wszystko wytłumaczyć. Do Artemisa.
- Co się stało Artemisie?
Ten nerwowo spoglądał raz na mnie, raz na Julię, jakby nie był pewny, której z nas ma odpowiedzieć. Skinęłam na niego głową, dając mu znak, że powinien im streścić całą historię. I tak nie było dużo do mówienia.
- Natknęliśmy się na mężczyznę o imieniu Aiden i Minerwa.
Nie słuchałam, kiedy objaśniał szczegóły. Była przy tym, więc nie było potrzeby, żeby przeżywać to ponownie.
Część 3 - niebawem:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli pojawiły się błędy - powiadom nas o tym!