- Wow - powiedziała Julia, kiedy Artemis skończył opowiadać.
Reakcja Julii raczej mnie nie zaskoczyła. Bardziej zdziwiłam się, widząc zachowanie Shry. Ze złością odo kntrolować.wróciła się do Emorego.
- Wiedziałeś, że Twój brat jest pijany? - Zażądała wyjaśnień.
Emory uniósł ręce w górę w geście obronnym, ponieważ Shry wyglądała tak, jakby miała go zaraz zaatakować.
- Przysięgam, że nie miałem o tym pojęcia - jako policjantka dobrze wiem, kiedy ktoś mówi prawdę, a kiedy kłamie (pomijając Artiego). A Emory wyglądał na takiego, który rzeczywiście nie ma nic do ukrycia.
- Jechaliście razem... Widziałeś go... I nic? - Zaczęła dogadywać. Od kręcenia głową poczochrały się jej włosy. W oczach błyszczało szaleństwo. Wyglądała trochę jak... Umysłowo chora... I smutna.
Adonis próbował ją uspokoić - objął ją w talii i zaczął szeptać coś do ucha. Odrobinę złagodniała, jednak nie pozostała w uścisku, a odsunęła się.
- Nie jechał ze mną. Nigdy tego nie robi. Chciał z nią pogadać - powiedział wskazując na mnie. Czułam na sobie wzrok Artiego, ale zignorowałam go.
- Z drugiej strony, mój brat kiedyś miał problem z alkoholem. Ale po kilku latach odwyku niby z tym wygrał - przyznał - Tak czy siak, nigdy nie wiadomo, czy może znowu nie będzie pić.
Shry spojrzała na niego bardzo sceptycznie. Ktoś musiał to przerwać. I zdecydowałam, że to będę ja.
- Shry, on ma rację. Sama nie byłam pewna, czy jest pijany, a dobrze się na tym znam. Emory mógł nie wiedzieć.
Spojrzała mi w oczy, nie wiedząc, czy jestem zła, czy też może kłamię. Uśmiechnęłam się do niej, dając znak, że nic się nie stało.
- Dobrze - odburknęła - Przepraszam... Ale jeśli cokolwiek jej zrobił to po nim.
- Jest okej - powiedział Emory - Ja również przepraszam za mojego brata.
- Nic się nie stało - zapewniłam go - Przecież nie dasz rady go kontrolować.
- Więęęc... - Wtrąciła się Julia, chcąc zmienić temat. - Co jeszcze robiliście?
- Eee... Także... Tańczyliśmy - odpowiedziałam.
- Wiemy. Widzieliśmy - Shry lekko się uśmiechnęła - Zrobiliście na nas wrażenie.
- Shry... Trochę czasu minęło, odkąd widziałem Cię po raz ostatni.
- Artemisie - zaczęła Shry - Tęskniłam. - Wyciągnęła przed siebie ręce, chcąc go uścisnąć. Artemis wyglądał na nieźle zaszokowanego. Postąpił krok na przód i lekko ją przytulił. I to była jedna z najśmieszniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek ujrzałam. Żałuję, że nie mogłam nagrać jego spojrzenia.
- Podobnie, jak ja - odpowiedział, wysuwając się z jej ramion. Nadal rozmawiali, ale Artemis spoglądał na mnie. Julia też widziała jego wzrok. I jak to ona, musiała się nagle wtrącić.
- Heeej, Artemisie, Shry... Dzisiejsza noc jest po to, aby się wyszaleć!
Artemis przerwał konwersację i zapytał:
- Co masz na myśli?
- Idziemy tańczyć! - Powiedziała Julia. I to z takim tonem, który dawał do zrozumienia, że to jest najbardziej oczywista rzecz na świecie. Dla niej była. Z drugiej strony, chciała tylko, żebyśmy się wszyscy dobrze bawili. Myślałam, że będę się tutaj czuła trochę przygnębiona, ale tak naprawdę było całkiem fajnie. Tak czy siak, niestety musiałam trochę zasmucić Julię.
- Ja już odpuszczam.. - Poinformowałam ją.
- Oh przestań...Tańczyłaś z nami tylko jeden raz - zaczęła kwilić.
- Nie. Przepraszam - trudno było mi odmówić, ale musiałam to zrobić.
Oczywiście Julia chciała znaleźć pomoc u Artemisa. Odwróciła się w jego stronę. Niektórzy ludzie nie znają odpowiedzi "nie".
- Artemis... Poproś ją do tańca.
Nie wiem, czego oczekiwałam. Może tego, że zacznie mnie zmuszać do wyjścia z powrotem na parkiet. Ale on oczywiście zrobił mi na przekór.
- Julio, jeśli nie chce tańczyć to jej do tego nie zmuszajmy.. - Zbeształ ją.
Skrzyżowała ręce i strzeliła focha jak typowa nastolatka. Dobrze wiedziała, jak długo czasami trwają, dlatego chciałam spróbować zapobiec temu, niż jeszcze na dobre się zaczęło.
- Zostajesz do rana? - Zapytałam.
- Oczywiście - odpowiedziała, i jej zły humor nagle zniknął - Musimy zostać.
- Mhmm, będzie super! - Przytaknęła Shry.
- Myślę, że jednak wyjdę trochę wcześniej - powiedział Artemis. Wszyscy, oprócz mnie, odwrócili się w jego stronę i spojrzeli na niego, jakby oszalał. A ja? Zgadzałam się z nim, ale Julii oczywiście to nie pasowało.
- Co? - Prawie krzyknęła. - Jak to nie zostajesz?
Przyjął jej wybuch bardzo spokojnie, jakby był do nich przyzwyczajony. Jestem pewna, że był.
- Nie chcę - odparł - I nie zmusisz mnie do tego.
Nie powstrzymałam swoich emocji i zaczęłam się śmiać. Obydwoje - Julia i Artemis - odwrócili się w moją stronę i spróbowałam się uspokoić.
- Przepraszam - powiedziałam, nadal chichocząc - Ale to zabrzmiało tak, jakby mówił to kapryśny dzieciak.
Julia i Shry zawtórowały mi śmiechem, wiedząc, jak Artemis to zrozumiał. Miałam nadzieję, że chociaż trochę go to zdenerwuje albo zażenuje. Jednak znowu nie trafiłam. Artemis zaczął się śmiać.
- Chyba masz rację - powiedział Artemis i stłumił chichot.
- Więc na pewno nie zostaniesz? - Zapytała Julia, kiedy w końcu się uspokoiła. Ta dziewczyna czasem miała jednotorowe myślenie. Nic do niej nie docierało. Czasami naprawdę zachowywała się jak typowa nastolatka.
- Definitywnie. Na pewno.
- To bardzo źle... Kiedy będziesz uciekać?
Mruknął pod nosem, patrząc na zegarek.
- 3:27... Późno.
Wydawało mi się, że byliśmy tutaj o wiele krócej... Że jest wcześniej. Szczególnie czas, który spędziłam z Artemisem wydawał się niezbyt długi.
- Już 3:27? Jesteś pewny? - Zapytała Shry, zakładając ręce na biodra.
Artemis przybrał najbardziej sarkastyczny uśmiech, na jaki było go stać.
- Potrafię odczytywać godzinę z zegarka.
Shry była osobą, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać - na ripostę odpowiadała równie ciętymi słowami.
- Naprawdę? Nie sądziłam, że posiadasz na tyle dużo intelektu, aby móc to zrobić. Potrafisz odczytywać analogowe zegarki?
Ojj, brzmiała jak geniuszka.
- Oh tak. Szczerze mówiąc, to ja jestem zdziwiony, że przy Twoim intelekcie udało Ci się otworzyć sklep. Zastanawiałem się... Kiedy w końcu nauczyłaś się liczyć?
- Kiedy biegałeś jeszcze w pieluszce i próbowałeś powiedzieć "mama".
- Dobra... Tym razem wygrałaś. Ale następnym razem dam Ci popalić - Artemis zachichotał.
- Zobaczymy - powiedziała Shry, przewracając oczami.
- Oczywiście, kiedy mówiłem, przerwano mi - zaczął, posyłając Shry znaczące spojrzenie - Za chwilę będę się zbierać.
- Reszta zostaje. Prawda? - Zapytała Julia. Czasami potrafiła być szorstka. Powinna zostać politykiem.
Wszyscy oprócz mnie energicznie skinęli głowami. Artemis oczywiście to dostrzegł i odwrócił się w moją stronę.
- Co z Tobą, Holindo?
- Raczej nie widzi mi się fakt, że mam tutaj ślęczeć przez następne trzy i pół godziny. - Wzruszyłam ramionami. - Ale jeśli Julia zostaje, ja też muszę.
- W sumie masz też inną opcję - odpowiedział.
- To znaczy? - Zapytałam. Te jego gierki zaczęły być trochę irytujące. Chyba, że było się Shry.
- Pojedziesz ze mną - odparł, nie owijając w bibułkę - mimo to, i tak myślałam, że źle go zrozumiałam. Wszyscy gapili się na niego z otartymi ustami. To był dla mnie znak, że wcale się nie przesłyszałam.
Od razu zrozumiał, że trochę mnie tym zaszokował.
- Pojedziemy prosto do hotelu - obiecał - Po prostu... Jeśli nie chcesz tutaj być to Cię stąd zabiorę.
Wyglądał na naprawdę zatroskanego. I to było fajne. I ciekawe.
Odwróciłam się do Julii, która wciąż nie zamknęła buzi.
- Nie masz nic przeciwko?
Szybko się ogarnęła i odpowiedziała:
- Oczywiście, że nie. Zajmę czymś Butlera.
Cholera. Totalnie o nim zapomniałam...
- Gotowa do wyjścia? - Zapytał Artemis.
Spojrzałam na moich przyjaciół, którzy wciąż wpatrywali się w nas z zaciekawieniem. Wciąż mogłam zmienić zdanie. Ale z moich ust wydobył się dźwięk, zanim nad tym zapanowałam.
- Idziemy.
Szkoda, że trafiłam tutaj dopiero teraz. Uważam, że blog jest świetny i chętnie poczytałabym następne rozdziały, ale jak widać, od lipca zeszłego roku nie ma z waszej strony żadnej informacji. Mimo wszystko, mam jednak nadzieję, że pamiętacie jeszcze o blogu i napiszecie kolejne rozdziały.
OdpowiedzUsuńCześć! Właśnie dzisiaj odzyskałam laptopa (od sierpnia leżał zepsuty w szafie), drugi autor mi się zgubił:) Weszłam tutaj pierwszy raz od pół roku i fajnie, że w ogóle ktoś to jeszcze czyta. Aktualnie nie pracuję i mam sporo czasu, więc na powrót zajmę się tym ciut felernym blogiem (co jakiś czas spotyka go coś złego:D), już jakiś czas temu o tym myślałam, ale na tablecie okropnie ciężko pisało się posty (drugi blog). Trochę cierpliwości i w najbliższym czasie się coś pojawi:) Gorąco pozdrawiam!:)
UsuńBardzo fajna historia;) jeżeli będziesz kontynuować-na pewno przeczytam. Mam nadzieję że będziesz miała wełnę i czas:) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńCiekawa historia :)
OdpowiedzUsuńW internecie ciężko jest natrafić na polskie fanficki z uniwersum Artemisa. Jest sporo angielskich, ale czasami człowiek nie ma ochoty siadać, czytać, tłumaczyć, sprawdzać... Łatwiej jest przeczytać coś co rozumie się od razu.
Mam szczerą nadzieję, że coś jeszcze powstanie, bo trochę głupio byłoby zmarnować tak fajną historię.
Liczę, że nie zapomnisz i niedługo wstawisz kolejny rozdział ^^
Weny, pomysłów, czasu^^
A, Wesołych Świąt Wielkiej Nocy. I mokrego dyngsa (tak, wiem, powinno być dyngusa, ale jakoś nie mogę się tego oduczyć xD)