Rozdział pisany z punktu widzenia Artemisa. Dzieje się to w czasie, gdy Holly biega po centrum.
- Butler, jestem pewien, że wszystko jest w porządku - powiedziałem podirytowany przez mojego starego przyjaciela. Przechodził z miejsca na miejsce, podczas gdy ja próbowałem skupić się na przeczytaniu książki.
- Artemisie, nie wiemy, kim może być ta dziewczyna. Nawet nie mamy pewności, jak się nazywa - westchnął. Siedziałem przy biurku i naprawdę próbowałem skoncentrować się na książce, ale Butler ciągle mówił o Julii.
- Nie sądzisz, że Julia jest w stanie dać sobie sama radę? - Zapytałem, w końcu ją zamykając. Wiedziałem, że raczej teraz nie mam szans zagłębić się w tekst.
- Oczywiście - skinął głową - Ale jest zbyt ufna. W każdym potrafi dojrzeć dobro.
- Więc dlaczego po prostu do niej nie zadzwonisz? - Ponownie zapytał, aczkolwiek znałem odpowiedź na to pytanie.
- Wtedy zdałaby sobie sprawę, że chcę ją sprawdzic...
- A nie robisz tego? - Uśmiechnąłem się przelotnie.
- Pewnie, że tak, ale ona nie może o tym wiedzieć.
- Świetnie - powiedziałem ostro - W takim razie może siedź spokojnie, abym mógł trochę
- Wybacz Artemisie - wymamrotał i usiadł w fotelu naprzeciwko mnie - Po prostu się... Martwię.
- W porządku Butler - skinąłem głową. A kiedy chciałem dodać jeszcze kilka słów, przerwał mi telefon Domowoja z kawałkiem "Beep"*. Popatrzyłem na niego z zapytaniem w oczach. To nie był styl, w którym się lubował.
Butler poruszył się z niepokojem, kiedy dostrzegł, że go obserwuję.
- To sprawka Julii. A dodatkowo jakoś to zablokowała i nie potrafię tego zmienić.
- Pozwolisz, że pomogę?
- Jeśli jesteś w stanie.
Nie mogłem nic na to poradzić, ale poczułem się urażony.
- Pewnie, że jestem. Na pewno nie jest takie trudne.
- Przepraszam. Wiesz, co miałem na myśli - powiedział wymachując swoją ogromną dłonią w powietrzu
- Oczywiście - skinąłem głową - Ale dlaczego nie odbierzesz?
- To nic ważnego - odparł. Lecz niecałe dwie minuty później telefon zadzwonił ponownie. Odebrał już po pierwszym sygnale. To musiała być Julia. Wiele razy skinął glową, ale konwersacja była naprawdę krótka.
- Julia - oznajmił.
- Wychodzisz? - Zapytałem niewinnym głosikiem.
- Tak, potrzebuje mnie na chwilę. Prawdopodobnie do tego, abym zaniósł jej zakupy do samochodu - stęknął.
- Nie zazdroszczę - odparłem potrząsając głową, dzięki Bogu, że miałem tylko braci - Życzę miłej zabawy.
- Mam przekazać twoje "życzenia>? - Odchrząknął - Wszak przyjaciółką Julii jest dziewczyna.
Poczułem, że się rumienię:
- Nie ma takiej potrzeby.
- Do zobaczenia później, Artemisie - Butler znowu chrząknął kiedy opuszczał pokój,
- Do widzenia - odburknąłem. Wyszedł z pokoju, a wtedy usłyszałem odgłos zamykanych drzwi i zaplający samochód. W pewnym sensie poczułem ulgę. Butler był jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale są takie chwile, kiedy człowiek potrzebuje być sam na sam. Wyciągnąłem książkę i znowu spróbowałem wtopić się w kontekst. A kiedy tylko to się stało mój komputer zabrzęczał. Westchnąłem. Nigdy nie przeczytam tego tekstu. Rozmowa nadchodziła ze strony Ogierka.
(Artemis - Aurumestpotestas, Ogierek - Horselovin'69 XD)
Horselovin'69: Co tam błotniaczku?
Aurumestpotestas: Witaj Ogierku, wszystko w porządku. Ale może być zmienił swoją nazwę?
H: Czemu? Co w niej złego?Wow, poczułem się lepszy. Bardziej znałem współczesną terminologię od niego.*
A: To nic. Zwykła myśl. A teraz do rzeczy, dlaczego zaszczyciłeś mnie możnością rozmowy z Toba?
H: Muszę Ci coś pokazać.Zrobiłem się ciekawy. To musiało być naprawdę coś... Dobrego. A znając jego chodziło o Holly. Na moim komputerze otworzyło się okienko. Twarz Ogierka wyrażała zadowolenie z siebie. Uważnie mi się przypatrywał. A u mnie pierwszą rzeczą, którą zauważyłem było to, że Ogierek schudł. Pewnie za sprawą Caballine
- Hej Błotniaku - uśmiechnął się ironicznie.
- Ogierku... - skinąłem głową z dezaprobatą. Nie miałem humoru na jego głupie gierki. Pomijając fakt, że i tak zawsze je wygrywałem.
- Wow, co się stało? - Zapytał, wbijając we mnie wzrok. Od razu wiedziałem, o czym mówił. Zawsze byłem opisywany, jako "wampir". Teraz, moja skóra była jeszcze bardziej blada, biała a pod oczami widniały ciemne kręgi. Wszystko przez zbyt małą ilość snu. A działo się to dlatego, że ostatnio miewałem naprawdę przedziwne sny - Wszystko w porządku? - Usłyszałem zaniepokojenie przebijające się przez jego głos.
- Brak snu nie jest powodem do troskania się o mnie - powiedziałem trochę ostrzej niż zamierzałem.
Ogierek uśmiechnął się saraktycznie, jakbym w ogóle nic nie powiedział:
- A może to przez tą wielką książkę - skierował kamerę w dół, aby zobaczyć jej tytuł zanim zdążyłem go zakryć. D'Arvit! Ogierek wybuchnąl śmiechem - A więc "Jak zauroczyć kobietę i odnaleźć się w społeczeństwie" będąc kretynem? Przynajmniej ta ostatnia część ma coś wspólnego z prawdą - sapnął, a ja poczerwieniałem na twarzy
- Może Ty coś powiesz? - Zapytałem - Na przykład, po co zadzwoniłeś.
- Oj, po prostu, żeby zobaczyć, czy się ucieszysz.
- Pewnie. Po prostu skaczę z radości. Naprawdę to taka wielka tajemnica? - Dopytywałem, a mój głos ociekał sarkazmem.
- Nie słyaszłeś czegoś ciekawego od Holly? - spytal, jakby naprawdę tego nie wiedział.
- Nic od czasu, kiedy zaprosila mnie do siebie. Dlaczego? - Poczułem się zaniepokojny, że coś złego mogło się jej stać.
- To tylko moja ciekawość - Tak, na pewno w to uwierzę. Kiedy Grzebaczek będzie chociaż raz naprawdę niewinny.
- Co chciałbyś mi zameldować? - Zapytałem, wiedząc, że ma jakieś plotki, z którymi musi się podzielić. Gdyby nigdy wcześniej nie był podeksctyowany pewnie teraz skakałby z radości - Co Grzebaczek wykombinował tym razem?
- Szczerze mówiąc to wcale nie był on - uśmiechnął się z ironią. Czasami Ogierek potrafił mnie zadręczać.A szczególnie, gdy tak sobie siedział i oglądał moje staranie. Gdybym nie był tak chorobliwie ciekawy z pewnością zamknąłbym okienko. Na moje nieszczęście właśnie teraz byłem.
- Więc kto? - Spytalem, chociaż znakomicie znałem odpowiedź - Doodah? Kłopot?
- Połowa racji - odparł, chcąc mi dokuczyć
- Możesz mnie w końcu oświecić? - Bylem znużony. I zmęczony ślęczeniem nad tym tematem. Albo mi powie, albo nie. Chociaż wątpię, czy Ogierek zaprzepaściłby szansę wyagadania się komuś.
- Lepiej będzie jeśli sam to zobaczyc.
- Świetnie - powiedziałem ostro - Pokaż mi.
- Twoje życzenie to dla mnie rozkaz - wymamrotał otwierając kolejne okienko na moim monitorze.
- Mogłeś użyć tylko jednego - wypomniałem mu.
- Wiem, ale chcę zobaczyć Twoją minę - w tym momencie uświadomiłem sobie, jak naprawdę to będzie złe.
- Tak, tak. A teraz otwórz w końcu ten film! - Byłem zdenerwowany. Zły i zakłopotany. A nie ma nic gorszego niż zdezorientowany geniusz.
- Pod jednym warunkiem - powiedział, ale zabrzmiało to bardziej jak pytanie.
- Dobrze. O co chodzi? - Zgodziłbym się na wszystko.
- Odpowiesz na trzy pytania. Po video.
- Świetnie, zgadzam się - skinąłem głową. Pytania nie mogły być najgorsze. Prawda?
- Nie mów, że Cię nie ostrzegałem - pouczył mnie.
- Ogierku włącz film - rozkazalem. Ogierek wymamrotał coś, co zabrzmialo jak "zero szacunku". Ale w końcu zobaczyłem obraz.
Taśma pochodziła z kamery ochrony. Na wyświetlaczu widniała data i czas. Widziałem płtki holu i drzwi. Niecałą minutę później do środka wbiegła kobieta. Elfka. Wyglądała bardzo znajomo, ale na początku nie zorientowałem się kto to.
- Pozwól mi... - Uciął Ogierek, przybliżył i wyostrzył obraz - Teraz ją rozpoznajesz?
Mój pierwszy wniosek: była piękna. A wtedy przyjrzałem się bardziej. Miała dość nisko rozpięty mundur. Kształt jej piersi był bardzo dobrze widoczny. Twarz miała oblaną rumieńcem, a włosy rozczochrane, jakby dopiero co wyszła z łóżka. Wyglądało to bardzo dobrze. Po chwili uświadomiłem sobie, że miała kasztanowe włosy i ma dwoje różnych oczu. Jedno było orzechowe, drugie - moje - niebieskie. To była Holly.
- H-h-holly? - Zająknąłem się. Widok wprowadził mnie w zakłopotanie.
- Tak to, H-h-holly - zaśmiał się - Patrz dalej, błotniaku.
Video znów zaczęło się odtwarzać. Kolejną minutę później do środka wbiegł poczerwieniały mężczyzna. Jego włosy również były zmierzwine a unifrom wyglądał dość niepoprawnie. Również w połowie rozpięty ukazywał muskularną klatkę piersiową. Stanął przed Holly. Sposób w jaki Kłopot na nią spoglądał był... To jakby kot spoglądał na smaczną myszkę.
Holly spojrzała na jego twarz i zobaczyła jego uśmiech. Odwzajemniła gest z zakłopotaniem. Jakby właśnie przed chwilą na czymś ją przyłapano.
- To wszystko? - Zapytałem lodowato. Mój głos prawie w ogóle nie chciał wydobyć się z ust.
- Prawie. A to urywek z tego samego ranka, później - powiedział Ogierek, kiedy sceneria się zmieniła.
Środek biura. Na drzwiach napisane było: "Major H. Nieduża". A więc biuro Holly. I wtedy zobaczyłem dwie osoby stojące obok stolika. Teraz uniform Holly byl bez żadnego zarzutu. Włosy spływały w dół, a jej twarz nie była już zarumieniona - nie wyglądała tak samo, jak przed tem.
Kłopot stał tyłem do mnie. Obejmowali się. Poczułem się, jakby moje serce skamieniało. Ale skupiłem się z powrotem, ponieważ filmik się jeszcze nie skończył. Kłopot musiał wyszeptać coś do jej ucha, ponieważ otwarła szeroko oczy. Chociaż może i mi się to wydawało zobaczyłem cierpienie w jej oczach. Cofnęła się. Ale on przyciągnął ją do siebie i pocałował ją. Długi i pasjonujący pocałunek. Filmik się skończył.
- Artemis? Artemis! - Zawołał Ogierek, wyrywając mnie z odrętwienia.
- Czy oni...? - Te słowo nawet nie mogło przejść mi przez myśl.
- Holly mówi, że nie, ale strona całkiem co innego... - uciął, jakby chciał zobaczyć, co będzie sobie.
Pamiętaj, sprawdź potem to, o czym wspomina Ogierek.
- Strona? - Zapytałem - Powiedziałeś strona.
- Nie wiem, o czym mówisz - odparł urażony - A teraz przejdźmy do moich pytań.
- Dobrze, dobrze - To nie to, że tego chciałem, ale Fowl musiał dotrzymać słowa.
- Po pierwsze, jesteś zazdrosny? Chciałbyś, żeby to Tobie się przytrafiło?
- Nie, oczywiście, że nie. Są dorośli, mogą robić, co chcą - skłamałem. Pocałować Holly. Muszę przyznać, że ciągle o tym myślałem, odkąd powróciliśmy z przeszłości.
- Przeszłość lubi się powtarzać - wymamrotałem sam do siebie, mając nadzieję, że stara maksyma się sprawdzi.
- Że co? - Zapytał Ogierek, kiedy w myślach zbeształem się za głośne wyrażanie myśli
- Mowiłem do siebie - odparłem.
- "Mówienie do siebie" to pierwszy objaw obłędu - Nie, żebym tego nie wiedział.
- Nie masz więcej pytań? - Zagaiłem ostro, chociaż to raczej nie było potrzebne.
- Pewnie, że mam - Ogierek uśmiechnął się niecierpliwie - Kochasz Holly? Albo raczej czy ją lubisz?
- Bardzo. Jest jedną z moich najlepszych przyjaciół - odpowiedziałem, celowo omijając pyatnie.
- To nie byla zbyt precyzyjna odpowiedź. Wiesz, że nie o to mi chodziło - Jasne, że wiedziałem, co miał na myśli, ale nie mogłem dać mu solidnej odpowiedzi.
- W taki sposób nie. Nie kocham jej tak. Bardziej, jako przyjaciółkę, jak wszystkich innych - znowu kłanstwo. Jest moją przyjaciółką. Ale szczerze martwię się o nią najbardziej - Jak najlepszą przyjaciółkę i nic więcej.
- Artemisie, znam Cię dość długo, prawda? - Zapytał, szukając czegoś w wyrazie mojej twarzy.
- Taak - odrzekłem ostrożnie.
- I w tym czasie staliśmy się przyjaciółmi.
- Nie inaczej.
- I wiesz, że droczę się z Tobą, ponieważ się martwię?
- Tak? - Powiedziałem, ale to jednak zabrzmiało, jak pytanie.
- I przez te lata poznaliśmy się nawzajem, prawda?
- Prawda? - Spytałem niepewnie.
- Więc dość wciskania mi kitów i mówienia gówno prawdy.
- Co masz na myśli?
- Pomiędzy tobą a Holly istnieje strasznie silna więź, chemia, której jeszcze nigdy nie widziałem. Pragiecie się nawzajem. Ale wiesz, co w tym wszystkim najsmutniejsze?
- To, że próbujesz być mądrzejszy niż ja? - Zapytałem z gniewem w głosie.
- To, że nawet o tym nie wiesz - zignorował mnie - Widzę wyraz twojej twarzy, twoje oczy. Byłeś zazdrosny. I zraniony.
- Nie, nie byłem.
- Słuchaj Arty. Artemisie - szybko się poprawił, kiedy ujrzał moje piorunujące spojrzenie - Bądźmy szczerzy. Wiem, że kochasz Holly, nawet jeśli Ty nie jesteś tego pewny. Możesz mi wierzyć, albo zaprzeczać sobie w myślach. Ale pamiętaj, że kiedy się tak blokujesz a nią, Kłopot jest coraz bliżej. Wyobraź sobie, że Holly go kocha. Ją w jego ramiomach. Niezbyt przyjemny widok - wzdrygnąłem się mimo woli - Myślę, że dałem Ci dość dużo do zrozumienia. Do zobaczenia. I nie zapomnij odwiedzić mnie podczas twojej wizyty tutaj - zamknął okno rozmowy.
Siedziałem zszokowany, nie wiem, przez jak dlugo. To mogły być minuty, godziny, może nawet dni. Nie zauważyłem upływu czasu. Holly. Kłopot. Holly i Kłopot. Te słowa ciągle siedziały w mojej głowy. Nie kocham Holly. Nie mogę. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
I niczym więcej.
*"Beep", podejrzewam, że to piosenka z repertuaru The Pussycat Dolls (kumplujesz się z Ssomebodyy -> znasz większość popowych piosenek sprzed roku 2009 :D)
*Ok, żeby to zrozumieć trzeba być bardziej lub mniej wtajemniczonym:c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli pojawiły się błędy - powiadom nas o tym!