Rozdział 13 'Rozproszenie' część 1

Witam, witam :) Przepraszam, że musieliście czekać, ale nie zdawałem sobie sprawy, dopóki Madzalen nie przysłała mi smsa, że trzy kolejne rozdziały są moje, wybaczcie za opóźnienie. Poza tym pracuje :(

Rozdział pisany z punktu widzenia Artemisa. Dzieje się to w czasie, gdy Holly biega po centrum.

 - Butler, jestem pewien, że wszystko jest w porządku - powiedziałem podirytowany przez mojego starego przyjaciela. Przechodził z miejsca na miejsce, podczas gdy ja próbowałem skupić się na przeczytaniu książki.
 - Artemisie, nie wiemy, kim może być ta dziewczyna. Nawet nie mamy pewności, jak się nazywa - westchnął. Siedziałem przy biurku i naprawdę próbowałem skoncentrować się na książce, ale Butler ciągle mówił o Julii.
 - Nie sądzisz, że Julia jest w stanie dać sobie sama radę? - Zapytałem, w końcu ją zamykając. Wiedziałem, że raczej teraz nie mam szans zagłębić się w tekst.
 - Oczywiście - skinął głową - Ale jest zbyt ufna. W każdym potrafi dojrzeć dobro.
 - Więc dlaczego po prostu do niej nie zadzwonisz? - Ponownie zapytał, aczkolwiek znałem odpowiedź na to pytanie.
 - Wtedy zdałaby sobie sprawę, że chcę ją sprawdzic...
 - A nie robisz tego? - Uśmiechnąłem się przelotnie.
 - Pewnie, że tak, ale ona nie może o tym wiedzieć.
 - Świetnie - powiedziałem ostro - W takim razie może siedź spokojnie, abym mógł trochę
 - Wybacz Artemisie - wymamrotał i usiadł w fotelu naprzeciwko mnie - Po prostu się... Martwię.
 - W porządku Butler - skinąłem głową. A kiedy chciałem dodać jeszcze kilka słów, przerwał mi telefon Domowoja z kawałkiem "Beep"*. Popatrzyłem na niego z zapytaniem w oczach. To nie był styl, w którym się lubował.
 Butler poruszył się z niepokojem, kiedy dostrzegł, że go obserwuję.
 - To sprawka Julii. A dodatkowo jakoś to zablokowała i nie potrafię tego zmienić.
 - Pozwolisz, że pomogę?
 - Jeśli jesteś w stanie.
 Nie mogłem nic na to poradzić, ale poczułem się urażony.
 - Pewnie, że jestem. Na pewno nie jest takie trudne.
 - Przepraszam. Wiesz, co miałem na myśli - powiedział wymachując swoją ogromną dłonią w powietrzu
 - Oczywiście - skinąłem głową - Ale dlaczego nie odbierzesz?
 - To nic ważnego - odparł. Lecz niecałe dwie minuty później telefon zadzwonił ponownie. Odebrał już po pierwszym sygnale. To musiała być Julia. Wiele razy skinął glową, ale konwersacja była naprawdę krótka.
 - Julia - oznajmił.
 - Wychodzisz? - Zapytałem niewinnym głosikiem.
 - Tak, potrzebuje mnie na chwilę. Prawdopodobnie do tego, abym zaniósł jej zakupy do samochodu - stęknął.
 - Nie zazdroszczę - odparłem potrząsając głową, dzięki Bogu, że miałem tylko braci - Życzę miłej zabawy.
 - Mam przekazać twoje "życzenia>? - Odchrząknął - Wszak przyjaciółką Julii jest dziewczyna.
 Poczułem, że się rumienię:
 - Nie ma takiej potrzeby.
 - Do zobaczenia później, Artemisie - Butler znowu chrząknął kiedy opuszczał pokój,
 - Do widzenia - odburknąłem. Wyszedł z pokoju, a wtedy usłyszałem odgłos zamykanych drzwi i zaplający samochód. W pewnym sensie poczułem ulgę. Butler był jednym z moich najlepszych przyjaciół, ale są takie chwile, kiedy człowiek potrzebuje być sam na sam. Wyciągnąłem książkę i znowu spróbowałem wtopić się w kontekst. A kiedy tylko to się stało mój komputer zabrzęczał. Westchnąłem. Nigdy nie przeczytam tego tekstu. Rozmowa nadchodziła ze strony Ogierka.
(Artemis - Aurumestpotestas, Ogierek - Horselovin'69 XD)


Horselovin'69: Co tam błotniaczku?
Aurumestpotestas: Witaj Ogierku, wszystko w porządku. Ale może być zmienił swoją nazwę?
H: Czemu? Co w niej złego?
 Wow, poczułem się lepszy. Bardziej znałem współczesną terminologię od niego.* 
A: To nic. Zwykła myśl. A teraz do rzeczy, dlaczego zaszczyciłeś mnie możnością rozmowy z Toba?
H: Muszę Ci coś pokazać.
 Zrobiłem się ciekawy. To musiało być naprawdę coś... Dobrego. A znając jego chodziło o Holly. Na moim komputerze otworzyło się okienko. Twarz Ogierka wyrażała zadowolenie z siebie. Uważnie mi się przypatrywał. A u mnie pierwszą rzeczą, którą zauważyłem było to, że Ogierek schudł. Pewnie za sprawą Caballine

 - Hej Błotniaku - uśmiechnął się ironicznie.
 - Ogierku... - skinąłem głową z dezaprobatą. Nie miałem humoru na jego głupie gierki. Pomijając fakt, że i tak zawsze je wygrywałem.
 - Wow, co się stało? - Zapytał, wbijając we mnie wzrok. Od razu wiedziałem, o czym mówił. Zawsze byłem opisywany, jako "wampir". Teraz, moja skóra była jeszcze bardziej blada, biała a pod oczami widniały ciemne kręgi. Wszystko przez zbyt małą ilość snu. A działo się to dlatego, że ostatnio miewałem naprawdę przedziwne sny - Wszystko w porządku? - Usłyszałem zaniepokojenie przebijające się przez jego głos.
 - Brak snu nie jest powodem do troskania się o mnie - powiedziałem trochę ostrzej niż zamierzałem.
 Ogierek uśmiechnął się saraktycznie, jakbym w ogóle nic nie powiedział:

 - A może to przez tą wielką książkę - skierował kamerę w dół, aby zobaczyć jej tytuł zanim zdążyłem go zakryć. D'Arvit! Ogierek wybuchnąl śmiechem - A więc "Jak zauroczyć kobietę i odnaleźć się w społeczeństwie" będąc kretynem? Przynajmniej ta ostatnia część ma coś wspólnego z prawdą - sapnął, a ja poczerwieniałem na twarzy
 - Może Ty coś powiesz? - Zapytałem - Na przykład, po co zadzwoniłeś.
 - Oj, po prostu, żeby zobaczyć, czy się ucieszysz.
 - Pewnie. Po prostu skaczę z radości. Naprawdę to taka wielka tajemnica? - Dopytywałem, a mój głos ociekał sarkazmem.
 - Nie słyaszłeś czegoś ciekawego od Holly? - spytal, jakby naprawdę tego nie wiedział.

 - Nic od czasu, kiedy zaprosila mnie do siebie. Dlaczego? - Poczułem się zaniepokojny, że coś złego mogło się jej stać.
 - To tylko moja ciekawość - Tak, na pewno w to uwierzę. Kiedy Grzebaczek będzie chociaż raz naprawdę niewinny.
 - Co chciałbyś mi zameldować? - Zapytałem, wiedząc, że ma jakieś plotki, z którymi musi się podzielić. Gdyby nigdy wcześniej nie był podeksctyowany pewnie teraz skakałby z radości - Co Grzebaczek wykombinował tym razem?
 - Szczerze mówiąc to wcale nie był on - uśmiechnął się z ironią. Czasami Ogierek potrafił mnie zadręczać.A szczególnie, gdy tak sobie siedział i oglądał moje staranie. Gdybym nie był tak chorobliwie ciekawy z pewnością zamknąłbym okienko. Na moje nieszczęście właśnie teraz byłem.
 - Więc kto? - Spytalem, chociaż znakomicie znałem odpowiedź - Doodah? Kłopot?
 - Połowa racji - odparł, chcąc mi dokuczyć
 - Możesz mnie w końcu oświecić? - Bylem znużony. I zmęczony ślęczeniem nad tym tematem. Albo mi powie, albo nie. Chociaż wątpię, czy Ogierek zaprzepaściłby szansę wyagadania się komuś.
 - Lepiej będzie jeśli sam to zobaczyc.
 - Świetnie - powiedziałem ostro - Pokaż mi.
 - Twoje życzenie to dla mnie rozkaz - wymamrotał otwierając kolejne okienko na moim monitorze.
 - Mogłeś użyć tylko jednego - wypomniałem mu.

 - Wiem, ale chcę zobaczyć Twoją minę - w tym momencie uświadomiłem sobie, jak naprawdę to będzie złe.
 - Tak, tak. A teraz otwórz w końcu ten film! - Byłem zdenerwowany. Zły i zakłopotany. A nie ma nic gorszego niż zdezorientowany geniusz.
 - Pod jednym warunkiem - powiedział, ale zabrzmiało to bardziej jak pytanie.
 - Dobrze. O co chodzi? - Zgodziłbym się na wszystko.
 - Odpowiesz na trzy pytania. Po video.
 - Świetnie, zgadzam się - skinąłem głową. Pytania nie mogły być najgorsze. Prawda?
 - Nie mów, że Cię nie ostrzegałem - pouczył mnie.
 - Ogierku włącz film - rozkazalem. Ogierek wymamrotał coś, co zabrzmialo jak "zero szacunku". Ale w końcu zobaczyłem obraz.
 Taśma pochodziła z kamery ochrony. Na wyświetlaczu widniała data i czas. Widziałem płtki holu i drzwi. Niecałą minutę później do środka wbiegła kobieta. Elfka. Wyglądała bardzo znajomo, ale na początku nie zorientowałem się kto to.
 - Pozwól mi... - Uciął Ogierek, przybliżył i wyostrzył obraz - Teraz ją rozpoznajesz?
 Mój pierwszy wniosek: była piękna. A wtedy przyjrzałem się bardziej. Miała dość nisko rozpięty mundur. Kształt jej piersi był bardzo dobrze widoczny. Twarz miała oblaną rumieńcem, a włosy rozczochrane, jakby dopiero co wyszła z łóżka. Wyglądało to bardzo dobrze. Po chwili uświadomiłem sobie, że miała kasztanowe włosy i ma dwoje różnych oczu. Jedno było orzechowe, drugie - moje - niebieskie. To była Holly.
 - H-h-holly? - Zająknąłem się. Widok wprowadził mnie w zakłopotanie.

 - Tak to, H-h-holly - zaśmiał się - Patrz dalej, błotniaku.
 Video znów zaczęło się odtwarzać. Kolejną minutę później do środka wbiegł poczerwieniały mężczyzna. Jego włosy również były zmierzwine a unifrom wyglądał dość niepoprawnie. Również w połowie rozpięty ukazywał muskularną klatkę piersiową. Stanął przed Holly. Sposób w jaki Kłopot na nią spoglądał był... To jakby kot spoglądał na smaczną myszkę.
 Holly spojrzała na jego twarz i zobaczyła jego uśmiech. Odwzajemniła gest z zakłopotaniem. Jakby właśnie przed chwilą na czymś ją przyłapano.
 - To wszystko? - Zapytałem lodowato. Mój głos prawie w ogóle nie chciał wydobyć się z ust.
 - Prawie. A to urywek z tego samego ranka, później - powiedział Ogierek, kiedy sceneria się zmieniła.
 Środek biura. Na drzwiach napisane było: "Major H. Nieduża". A więc biuro Holly. I wtedy zobaczyłem dwie osoby stojące obok stolika. Teraz uniform Holly byl bez żadnego zarzutu. Włosy spływały w dół, a jej twarz nie była już zarumieniona - nie wyglądała tak samo, jak przed tem.
 Kłopot stał tyłem do mnie. Obejmowali się. Poczułem się, jakby moje serce skamieniało. Ale skupiłem się z powrotem, ponieważ filmik się jeszcze nie skończył. Kłopot musiał wyszeptać coś do jej ucha, ponieważ otwarła szeroko oczy. Chociaż może i mi się to wydawało zobaczyłem cierpienie w jej oczach. Cofnęła się. Ale on przyciągnął ją do siebie i pocałował ją. Długi i pasjonujący pocałunek. Filmik się skończył.
 - Artemis? Artemis! - Zawołał Ogierek, wyrywając mnie z odrętwienia.
 - Czy oni...? - Te słowo nawet nie mogło przejść mi przez myśl.
 - Holly mówi, że nie, ale strona całkiem co innego... - uciął, jakby chciał zobaczyć, co będzie sobie.
 Pamiętaj, sprawdź potem to, o czym wspomina Ogierek.
 - Strona? - Zapytałem - Powiedziałeś strona.
 - Nie wiem, o czym mówisz - odparł urażony - A teraz przejdźmy do moich pytań.
 - Dobrze, dobrze - To nie to, że tego chciałem, ale Fowl musiał dotrzymać słowa.
 - Po pierwsze, jesteś zazdrosny? Chciałbyś, żeby to Tobie się przytrafiło?
 - Nie, oczywiście, że nie. Są dorośli, mogą robić, co chcą - skłamałem. Pocałować Holly. Muszę przyznać, że ciągle o tym myślałem, odkąd powróciliśmy z przeszłości.
 - Przeszłość lubi się powtarzać - wymamrotałem sam do siebie, mając nadzieję, że stara maksyma się sprawdzi.
 - Że co? - Zapytał Ogierek, kiedy w myślach zbeształem się za głośne wyrażanie myśli
 - Mowiłem do siebie - odparłem.

 - "Mówienie do siebie" to pierwszy objaw obłędu - Nie, żebym tego nie wiedział.
 - Nie masz więcej pytań? - Zagaiłem ostro, chociaż to raczej nie było potrzebne.
 - Pewnie, że mam - Ogierek uśmiechnął się niecierpliwie - Kochasz Holly? Albo raczej czy ją lubisz?

 - Bardzo. Jest jedną z moich najlepszych przyjaciół - odpowiedziałem, celowo omijając pyatnie.
 - To nie byla zbyt precyzyjna odpowiedź. Wiesz, że nie o to mi chodziło - Jasne, że wiedziałem, co miał na myśli, ale nie mogłem dać mu solidnej odpowiedzi.
 - W taki sposób nie. Nie kocham jej tak. Bardziej, jako przyjaciółkę, jak wszystkich innych - znowu kłanstwo. Jest moją przyjaciółką. Ale szczerze martwię się o nią najbardziej - Jak najlepszą przyjaciółkę i nic więcej.
 - Artemisie, znam Cię dość długo, prawda? - Zapytał, szukając czegoś w wyrazie mojej twarzy.
 - Taak - odrzekłem ostrożnie.
 - I w tym czasie staliśmy się przyjaciółmi.
 - Nie inaczej.
 - I wiesz, że droczę się z Tobą, ponieważ się martwię?
 - Tak? - Powiedziałem, ale to jednak zabrzmiało, jak pytanie.
 - I przez te lata poznaliśmy się nawzajem, prawda?
 - Prawda? - Spytałem niepewnie.
 - Więc dość wciskania mi kitów i mówienia gówno prawdy.
 - Co masz na myśli?
 - Pomiędzy tobą a Holly istnieje strasznie silna więź, chemia, której jeszcze nigdy nie widziałem. Pragiecie się nawzajem. Ale wiesz, co w tym wszystkim najsmutniejsze?
 - To, że próbujesz być mądrzejszy niż ja? - Zapytałem z gniewem w głosie.

 - To, że nawet o tym nie wiesz - zignorował mnie - Widzę wyraz twojej twarzy, twoje oczy. Byłeś zazdrosny. I zraniony.
 - Nie, nie byłem.
 - Słuchaj Arty. Artemisie - szybko się poprawił, kiedy ujrzał moje piorunujące spojrzenie - Bądźmy szczerzy. Wiem, że kochasz Holly, nawet jeśli Ty nie jesteś tego pewny. Możesz mi wierzyć, albo zaprzeczać sobie w myślach. Ale pamiętaj, że kiedy się tak blokujesz a nią, Kłopot jest coraz bliżej. Wyobraź sobie, że Holly go kocha. Ją w jego ramiomach. Niezbyt przyjemny widok - wzdrygnąłem się mimo woli - Myślę, że dałem Ci dość dużo do zrozumienia. Do zobaczenia. I nie zapomnij odwiedzić mnie podczas twojej wizyty tutaj - zamknął okno rozmowy.
 Siedziałem zszokowany, nie wiem, przez jak dlugo. To mogły być minuty, godziny, może nawet dni. Nie zauważyłem upływu czasu. Holly. Kłopot. Holly i Kłopot. Te słowa ciągle siedziały w mojej głowy. Nie kocham Holly. Nie mogę. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.
 I niczym więcej.



*"Beep", podejrzewam, że to piosenka z repertuaru The Pussycat Dolls (kumplujesz się z Ssomebodyy -> znasz większość popowych piosenek sprzed roku 2009 :D)
*Ok, żeby to zrozumieć trzeba być bardziej lub mniej wtajemniczonym:c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli pojawiły się błędy - powiadom nas o tym!