Rozdział 12 'Philosophee' 2/4


 - A jak trzyma się Artemis? - Zapytała, zmieniając temat.
 - Och, świetnie. Wspaniale jak zawsze - powiedziała Julia, przewracając oczyma.
 - Nie rozmawialiśmy bardzo długo - westchnęła. Wiedziałam, że raczej by z nią nie "gadał". Pewne, że była ładna, miła i inteligentna. Ale to nie był jego typ.
 - Artemis Fowl? - Zapytałam - Jesteście przyjaciółmi?
 - Taak, w pewnym sensie - uśmiechnęła się - Porównujemy się w stopniu tego, jak mądrzy jesteśmu.
 - Więc... Nie jesteście razem? - Dopytywałam się.
 - Jasne, że nie - zaśmiała się - Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Czemu pytasz?
 D'Arvit. Oczywiście zwróciła uwagę, że jestem taka nonszalancka. Głupi geniusze.
 - To po prostu ciekawość. Wygląda na to, że bardzo go lubisz - zaironizowałam.
 A ona ponownie zaczęła się śmiać.
 - Pewnie, że go lubię, ale jako przyjaciółka. Tak właściwie jest z Minerwą.
 - Nie - wtrąciła Julia - Nie ma mowy. Spotyka się z osobą imieniem Holly. Holly Niedużą.
 - Hm, nigdy o niej nie wspominał - Shry skubnęła się po brodze, próbując przypomnieć się moment, kiedy "Holly" została przywołana przez jej przyjaciela. Coś w jej słowach mnie tknęło. Nie mówił o mnie, w co jestem skora uwierzyć, ale czemu nie napomknął o niej?
 - Tak, przecież Arty jest typem czlowieka, który powie Ci o swoich uczuciach i o całej reszczie.
 Shry znowu się zaśmiała, jednak teraz o wiele głośniej.
 - Okej, wiem o co chodzi - zachichotała - Ale czemu Minerwa oznajmia wszystkim wokół, że są razem?
 - Ma urojenia... I jest wariatką - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie ze sceptycyzmem w oczach. Jakby geniusz nie mógł być szalony.
 - Ona ma rację, Shry - Julia skinęła głową - Minerwa go lubi, Artemis tego nie odwzajemnia.
 - Nie mogę sie doczekać, aż dowiem się, jak to rzeczywiscie wygląda - uśmiechnęła się - Lepiej, żeby Holly była czujna, nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż geniuszka ubiegająca się o serce chłopaka.
 - Jesteście przyjaciółkami z Minerwą? - Zapytałam, mając nadzieję, że to nie okaże się prawdą.
 - Nie ma mowy. Jesteśmy inne. Jest zbyt poważna, aby ze mną wytrzymać.
 - Shry, mam pytanko. Proszę nie bądź na mnie zła czy coś. Mogę zapytać? - Poprosiłam, chciałam to wiedzieć.
 - Pewnie. Muszę przyznać, ze teraz bardzo mnie zaciekawiłaś. Pytaj.
 - Jesteś geniuszem, tak? - Zapytałam ostrożnym tonem.
 - Byłam, kiedy ostatni raz to sprawdzałam - powiedziała, a kiedy Julia zachochotała, próbowała powstrzymać uśmiech - To przez to, że się tak wyrażam, prawda?
 - W zasadzie, tak. Skąd wiedziałaś, że mam to na mysli?
 - Po prostu. Odkryłam, że wyrażanie się w sposób kolokwialistyczny jest lepsze, ludzie czują się przy Tobie lepiej. A to bardzo ważne w moim zawodzie. To jest rzecz, której Artemis jeszcze się nie nauczył.
 - A mówiąc o zawodzie... - zaczęłam.
 - Na pewno zastanawiasz się, dlaczego pracuję tutaj w sklepie. Dlaczego nie jest naukowcem albo doktorem?
 - Tak, masz rację - przyznałam nieźle zbita z tropu.
 - Jasne, że mogłabym robić te wszystkie rzeczy, ale lubię tu pracować. Ludzie powinni sobie uświadomić, że pieniądze to nie wszystko! Nie można za nie kupić miłości, szczęścia czy akceptacji. A mojej rodzinie nie przeszkadza fakt, że nie jestem popularna.
 - Twojej rodzinie? - Zapytałam.
 - Moja rodzina była... Jest bardzo zamożna. A ja jestem już przemęczona byciem "mała księżniczką mamusi". Więc postanowiłam coś w końcu zrobić - uśmiechnęła się, powracając do starych wspomnień - Zawsze interesowały mnie moda i prowadzenie dobrego biznesu. Więć jestem tutaj. Jasne, że publikuję naukowe artykuły w gazetach i książkach. Czuję się świetnie i jak najlepiej łaczę te dwa "odmiennie światy".
 - To... naprawdę świetnie - powiedziałam oniemiała - Ale czy mogę zapytać o coś jeszcze? - Zazwyczaj nie wypytywałam o tak wiele (a jeszcze geniuszy!), ale najwidoczniej Shry to nie przeszkadzało. To znaczy pytania dotyczące jej osoby. Arty na przykład zmienił by temat na jakiś naukowy...
 - Właśnie to zrobiłaś! - Zaśmiała się - Ale oczywiście, że tak.
 - Nie zachowujesz się, jak geniusze, ktorych poznałam. Jesteś radosna... szczęśliwa - powiedziałam zdumiona - A na dodatek jesteś taka otwarta.
 - To nie wyglądało, jak pytanie, ale wiem o co chodzi. To po prostu ja. Ale Holindo, nie daj się nabrać na te aktorskie posunięcią. Jestem przygnębiona jak każdy inny. Wciąż odczuwam żal i smutek.
 - To wcale tak nie wygląda.
 - Holindo, Holindo - powiedziała - Nie wiesz, że nie każdy jest taki, na jakiego się wydaje?
 - Czy to nie prawa? - Zapytała Julia, świdrując mnie wzorkiem. Mówiąc szczerze, zapomniałam, że jest z nami. Była tak cicho, tak... nie-w-typie-Julii - Czuję się trochę wybita z rytmu, opuszczona.
 Shry przewróciła oczami:
 - Jasne, że tak się czujesz. Biedne dzieciątko.
 - Sądzę, że powinnam zacząć płakać przez to, jak mnie potraktowałyście - jąknęła Julia.
 - Podać Ci już chusteczkę? - Zapytałam z ironicznym uśmieszkiem.
 - Tworzycie niezłe przyjaciółki - powiedziała - A teraz, mogę zadać wam pytanko?
 - Jasne, czemu nie. Odpowiedziałaś na moje - wzruszyłam ramionami. Czy mogło być w tym coś złego?
 - Pewnie - dodała Julia. Ciekawa, a  raczej wścibska.
 - Przyszłyście tutaj sobie pogawędzić czy macie jakiś inny pomysł? - Uśmiechnęła się szeroko.
 No tak. Zakupy w zrzuciłyśmy na dalszy plan. Ze zdumiałego wyrazu twarzy Julii wyczytałam, żę zbyt bardzo zajęła się naszą konwersacją. Ale tak czy siak, miałyśmy dużo czasu.
 - Tak w zasadzie Holinda jest tutaj, aby kupić jakieś ciuszki swojemu facetowi.
 - Facetowi? - Shry zapytała zaciekawiona - Kto nim jest?
 - Nazywa się... - Zaczęła Julia, ale przerwałam jej im zdążyła dokończyć.
 - Nazywa się... Kłopot. Ma na imię Kłopot - powiedziałam, wyrzucając z siebie pierwsze imię, które przyszło mi na myśl.
 - Kłopot... "Zły chłopiec". Ale tak na serio? - Spytała ponownie.
 - Naprawdę ma tak na imię.
 - No dobra - uśmiechnęła się - Więc to jakaś rocznica czy coś w tym stylu. Potrzebujesz eleganckich ubrań?
 - Nie ma mowy! - Julia zaprzeczyła ruchem głowy - Wręcz przeciwnie.
 - Miała na myśli, że Kłopot zawsze ubiera się bardzo formalnie - skłamałam, wiedząc, że wcale nie miałam go na myśli - Więc szukamy czegoś zwyczajnego. Tutaj jest lista tego, czego jeszcze potrzebuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli pojawiły się błędy - powiadom nas o tym!