Zaprzeczenie:
Czy wyglądam jak Eoin Colfer? Jeśli tak myślicie, to jesteście bardziej głupsi niż wyglądacie (o ile to możliwe) [Żartuję, kocham was]. Pomijając to… Żadna część Artemisa Fowla nie jest moja własnością (chociaż szkoda, że nie). Wszystkie następujące wyrażenia, które są w nawiasach są przypisami autora.
Drogi pamiętniku, (pozwólcie mi dodać, ze nienawidzę tak zaczynać, ale to po prostu taka fraza)
Nazywam się Holly Nieduża. Jestem elfem, a jednocześnie SKRZATem*, ale to drugie to tylko praca. To oznacza, ze pracuje w oddziale rozpoznania SKR. SKR to Siły Krasnoludzkiego Reagowania, ale oczywiście już to wiecie.
Możecie się zastanawiać, czemu pisze ten głupi pamiętnik. Odpowiedź jest bardzo prosta. Tak serio, to są to tylko dwa słowa. Zgadniecie jakie? Artemis Fowl. Byłam bardzo… Zmieszana, co do uczuć do tego Błotnego Chłopca (a raczej przypuszczam, ze Błotnego Mężczyzny) ostatnimi czasy. Tak czy siak, później będzie o tym trochę więcej.
W tym momencie możesz mnie lepiej poznać. Jak powiedziałam wcześniej, nazywam się Holly Nieduża i jestem oficerem SKR. Prawdę mówiąc, byłam pierwszą kobietą kapitanem. Moja kariera nie szła gładko. Rada Wewnętrzna zbyt wiele razy odbierała i oddawała mi mojego żołędzia*, aby to zliczyć. Oczywiście, spowodowane to było wyżej wymienionym Błotnym Chłopcem i innymi mniej znaczącymi osobami.
W każdym razie, jestem przeciętnie wyglądającym elfem. Jestem wysoka na 3 stopy, czyli mam około jednego metra i mam skórę w kolorze kawy. Moje uszy są ostro zakończone. Zazwyczaj moje włosy były krótko przystrzyżone, jednak teraz sięgają do ramion i są w kolorze kasztanowym. Urodziłam się z dwoma piwnymi oczyma, ale teraz moje wielkie oczy, w kształcie migdałów maja dwa różne kolory. Jedno jest brązowe (moje), a drugie zimno-niebieskie; oryginalnie było własnością Artemisa Fowla. Moje ciało jest atrakcyjne(?*) i wysportowane. Tak wiec mam wyraźnie uwydatnione biodra i pośladki*, ale (hahaha, śmiejcie się do rozpuku) mój brzuch jest płaski.
Tak czy tak, zdecydowałam się pisać ten pamiętnik. Możecie zastanawiać się, dlaczego go prowadzę, skoro Ogierek w każdej chwili może zhakować komputer szybciej niż zamachasz glistą*. Szybciej niż Mierzwa może zjeść pełną lodówkę jedzenia (choć i tak nie wiecie, jak naprawdę to szybko robi). Pisanie byłoby przyjemne, ale jest to forma, którą szybko da się odnaleźć. Nagrywanie byłoby idealne, jednak wtedy musiałabym to utrwalać na moim kasku, wiec Ogierek mógłby zbyt łatwo dostać te informacje w swoje łapy. Więc piszę to na komputerze ogkierkowej technologii (ludzie nazywają to laptopem, jednak zostało wymyślone to przez Ogierka, jakby inaczej).
Do tej pory zaniedbywałam pewną bardzo ważną sprawę. Moich przyjaciół. Nie mam ich zbyt wielu, jednak oni są dla mnie bardzo specjalni, wyjątkowi.
Pierwszy ze wszystkich jest… Ogierek. Życzliwy i zazwyczaj sarkastyczny centaur. Jest technicznym doradcą SKR i Sekcji Ósmej. I oczywiście ocalił mój tyłek z tysiąc razy.
Tyłek… Mierzwa Grzebaczek. Mierzwa jest małym, owłosionym i psychicznie chorym, na punkcie kradzieży różnych przedmiotów, krasnalem. Był dla mnie… każdym przez te wszystkie lata… od przestępcy, poprzez partnera aż do przyjaciela. Jest zabawny i potrafi zjeść w jeden dzień tyle, co ja w jeden tydzień. I tak jak Ogierek chronił mój tyłek, tak tyłek Grzebaczka chronił mnie.
Często zapominam wymienić mojej nowej przyjaciółki Caballine. Jest centaurzycą, która poślubiła Ogierka. Wspólnie spędzamy czas w SPA i buszujemy po sklepach każdego tygodnia. Jest jedyną osobą, z którą mogę prowadzić ‘kobiecą rozmowę’. Chce, abym wyjawiła jej swoje uczucia, co do Błotnego Chłopaka, ale zawsze zaprzeczam i odsuwam się od tematu. W końcu po co wyjawiać uczucia komuś, kogo się one nie tyczą?
Jednym z moich ulubionych przyjaciół jest Błotny Mężczyzna. Nazywa się Butler i jest osobistym ochroniarzem Artemisa Fowla. Artemis mówi, ze dogadujemy się tak dobrze, ponieważ oboje jesteśmy żołnierzami… I chyba ma racje. W każdym razie, Butler jest olbrzymi – i tak morderczy, jak ogromny. Szczęście, ze nie jest moim wrogiem. Bo raz już był… I już nigdy nie chciałabym do tego wrócić.
Jak to mówią: najlepsze na koniec. Artemis Fowl jest najlepszy. Jest moim najlepszym przyjacielem i czasem nie potrzebowałabym nikogo więcej. Nie mogę nic na to poradzić, ale myślę o nim, o jego kruczych włosach, oczach – jednym niebieskim, a drugim piwnym, które kiedyś należało do mnie. Nie jest szczupły, jest chudy, ale nie lubi sportu… Jest geniuszem i zarozumiałym Błotnym Chłopakiem, ale to jest część jego uroku.
Tak więc… To wszystko. Myślę, że teraz wiesz o mnie wystarczająco dużo.
~ Holly
*SKRZAT - Specjalny Korpus Rozpoznawczy do Zadań Tajemnych;
*Żołądź – odznaka w Korpusie;
*Atrakcyjne – szczerze mówiąc nie mam pojęcia, jak inaczej można to przetłumaczyć;
*[…] uwydatnione biodra i pośladki – autor przedstawia, że to nadzwyczaj dziwne u Małego Ludu;
*Zamachać glista – to chyba jakieś przysłowie krasnoludów.
SPOILER ALERT!!! SPOILER ALERT!!!
OdpowiedzUsuńW tym komentarzu wyjawione są treści z nieprzetłumaczonej na polski książki "Artemis Fowl and the Last Guardian.
Bardzo to ciekawe, ale w książce Artemis Fowl Last Guardian (którą czytam w tym momencie po angielsku) Artemis umiera, więc nie ma to wszystko sensu...
Żartuję. Artemis rzeczywiście umiera, ale jego dusza nie może odejść w zaświaty, ponieważ był czlowiekiem, a zabiło go zaklęcie przeznaczone dla wróżek (właśnie ptrzez oko Holly) więc ściągają ją z powrotem do ciała jego klona wykonanego na podstawie jego DNA, które Holly miała na wargach po pocałunku...
Rzecz w tym, że w DNA Artemisa jest zakodowany kolor oczu, więc ma później oboje oczu niebieskie. Tak tylko mówię...
A opowiesz więcej o tym?
UsuńHej, ale on ją w czoło pocałował, nie w usta. Poza tym - Opal nareszcie umiera raz na zawsze, zabita przez starożytnego wojownika w ciele Becketta ;-)
Usuń