- Patrzcie, kto idzie. Pan wysoki-brunet-w-dodatku-przystojny idzie w naszą stronę - powiedziała, a ja byłam pewna, że mówi o Adonisie, który zmierzał do stolika, przy którym siedziałyśmy. Obserwowałam jego powolne ruchy i rozumiałam, czemu Shry otworzyła buzię. Jakby to Julia powiedziała, był seksownie gorący, na jego widok "ciekła ślinka"... I jeszcze inaczej, ale lepiej o tym nie mówić. Nigdy.
Wtedy do siebie doszłam. Ciągłe gapienie byłoby niegrzeczne lub wydawałoby się, że jestem zdesperowana. Odwróciłam głowę i zaczęłam rozmawiać z Mackenzie. Możesz się zastanawiać, dlaczego nie próbowałam odciągnąć Shry. Shry była zbyt zauroczona, abym mogła zrobić cokolwiek.
- Witam Panie, Holindo - Adonis powiedział stojąc obok stołu. Udawałam, że nie zauważyłam, gdy podchodził.
- Cześć - uśmiechnęłam się, jakby to było czymś naprawdę miłym, że go spotkałam. Jednak mój głos brzmiał trochę... Jakbym była znudzona.
W tym czasie Shry wróciła na ziemię. Trąciła moją nogę. Zrozumiałam, co chciała mi przekazać.
- Adonis, to są moje dobre przyjaciółki. Mackenzie - powiedziałam, zostawiając Shry na koniec - A to Shry.
Właśnie to należało do mojej pracy hostessy.
Ucałował ich obie dłonie. Może tylko mi się wydawało, ale przytrzymał dłużej dłoń Shry. Czy był to tylko mój wymysł, czy też nie, w głowie zakiełkował mi pewien pomysł.
- Nie macie nic przeciwko temu, abym usiadł z wami? - Zapytał, aczkolwiek patrzył tylko na Shry.
- Oczywiście, że nie - odparła.
Adonis przyniósł sobie krzesło ze stołu obok i usiadł.
- Więc... Dobrze się bawicie?
- Oczywiście - odpowiedziała Shry.
- Pewnie, że tak - uśmiechnęłam się.
Mackenzie tylko skinęła głową.
- Mógłbym powiedzieć, że - zaśmiał się - ostatni taniec był jeszcze czym innym.
Poczułam, że się czerwienię.
- Ah, więc widziałeś TO?
- Myślę, że każdy facet to widział. I pozwólcie, że powiem to jako pierwszy, było to imponujące.
Shry zachichotała.
- Naprawdę tak uważasz? - Zapytała, odrzucając włosy za ramiona. Widziałam w niej Lili, która robiła to milion razy. Jej odruch tylko zwracał uwagę na szyję i klatkę piersiową.
- Szczerze mówiąc, tak. A więc panie - nie planujecie już więcej tańczyć tego wieczoru? - Spojrzałyśmy po sobie z Mackenzie bardzo sceptycznie. Oczywiście, że nie mówił do nas wszystkich.
- Nie teraz - powiedziałam - Jesteśmy zbyt zmęczone, prawda Mackenzie? - Szturchnęłam ją nogą.
- Co? - Zapytała, ale wtedy do niej dotarło.Praktycznie widziałam, jak w głowie zapala się jej jasna żarówka - Racja.
- A co z Tobą, Shry? - Dociekał Adonis.
- Z chęcią jeszcze potańczę - uśmiechnęła się.
- W takim razie, może ze mną? - Spytał z nadzieją.
- Jasne, że tak.
Adonis wziął ją za rękę i delikatnie pociągnął w górę. Odeszli gadając i uśmiechając się od ucha do ucha.
- Wow - Mackenzie powiedziała, wymachując w powietrzu pięścią - Stworzą najlepszą parę!
- Aż tak się ekscytujesz? - Zaśmiałam się.
- Tak! - Wrzasnęła - Shry zasługuje na kogoś dobrego. Jest najlepszą szefową, jakąkolwiek miałam.
Wiedziałam, że to powie.
Wyobraziłam sobie coś.
- I Adonis...
- Jest gorący. Gorętszy niż ciepło w południe na Saharze - uśmiechnęła się - Wyglądało, jakby Cię znał. Co robi?
- Jest ochroniarzem - wzruszyłam ramionami
- Oh, naprawdę? Z tych wszystkich świetnych dziewczyn zainteresował się właśnie nią? To dobry znak.
- Pewnie, że tak - zgodziłam się z nią.
- Mackenzie? - Dobiegł nas czyjś głos.
Widziałam, że oczy jej zaświeciły zanim jeszcze się odwróciła, aby się do niego odezwać. Wyglądało na to, że znała go bardzo dobrze i mocno go lubiła.
- Hej Jasper, co tam?
Nie chciałam się odwrócić, aby na niego spojrzeć. Kątem oka jednak, że był to kolega jej brata, którego spotkałyśmy kiedyś wcześniej.
- Super, u Ciebie? - Zapytał.
- To samo. Mam nadzieję, że dobrze się bawisz
- Oczywiście. A Ty? - Dopytywał. Ta rozmowa dała mi do myślenia, że jestem tutaj jak TRZECIE koło u wozu. Powinnam wstać i odejść.
I już kiedy miałam to zrobić, Mackenzie sobie o mnie przypomniała:
- Jasper, to Holinda.
- Miło Cię poznać - odparł, wyciągając rękę.
Jego uścisk był stanowczy, ale zarazem ciepły.
- Nawzajem.
- Dlaczego nie jesteś z moim bratem? - Zapytała go.
- Szukałem Cię od samego początku - przyznał, lekko się rumieniąc.
Mackenzie zachichotała, jakby było to dla niej naprawdę coś nowego.
- Naprawdę?
- Tak - uśmiechnął się - I zastanawiałem się, czy nie zechciałabyś może ze mną zatańczyć? - Jego głos brzmiał tak, jakby był niepewny, jak może zareagować, był również zaskoczony swoją własną śmiałością. Każdy przy zdrowych zmysłach zauważyłby, że byli szaleńczo w sobie zakochani.
Widziałam pożądanie w jej oczach. Chciała zatańczyć z nim bardziej niż cokolwiek innego, ale spoglądała na mnie. Nie chciała mnie zostawić. Oparłam się pokusie, aby wywrócić oczami. Definitywnie mogłam zająć się sama sobą.
- No nie wiem - odpowiedziała, przygryzając dolną wargę. Jego mina nieznacznie się zmieniła, ale wciąż był cierpliwy i pełen nadziei.
- Idź, idź - wywróciłam oczami - Uciekać stąd, dzieciaki!
Jednak Mackenzie wciąż nie wstawała:
- Jesteś pewna, że wszystko będzie ok?
- Jasne - uśmiechnęłam się - Nic mi się nie stanie. Obiecuję. Idź już.
- Okej, ale jeśli chcesz to przyjdź na parkiet. Zatańczymy z Tobą.
Zaśmiałam się sama do siebie. Nie było mowy, żebym przy nich wszystkich była SIÓDMYM kołem u wozu.
- Zapamiętam to.
PO MOIM TRUPIE!
Jasper pomógł jej wstać i poprowadził ją na parkiet. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyła moich przyjaciół. Julię i Emorego, Shry i Adonisa, Mackenzie i Jaspera, tańczących i kołyszących się. To przypominało mi szkoły taneczne. Chociaż byłam zazwyczaj jedyną osobą, którą prosiło się do tańca to teraz czułam się jak brzydka kumpela z okropnym aparatem na zębach, okularami, pryszczami i włosami w miejscach, gdzie nie powinno ich być.
Kiedy tak ich obserwowałam, nie mogła przestać myśleć o tym, jak te dziewczyny pasowały do tych facetów. Poczułam lekkie ukłucie zazdrości. Jedyną osobą, która do tej pory poprosiła mnie o randkę był mój przełożony, Kłopot. Inną osobą, która się mną interesowała był Chix, który i tak chciał tylko zaspokoić swoją potrzebę. I wyglądało na to, że mój najlepszy przyjaciel się nie pojawi.
- Cześć - podskoczyłam na krześle, kiedy za mną odezwał się jakiś głos. Odwróciłam się najszybciej, jak mogłam - Wybacz kochanie - powiedział Aidan - Nie chciałem Cię przestraszyć - spojrzał na mnie, a ja na niego. Coś się w nim zmieniło. Jego włosy były w nieładzie, a koszula niedopięta. Wyglądał nieźle.
- Nie przestraszyłeś mnie - skłamałam.
- Taak, jasne - zaśmiał się trochę zbyt nachalnie - Usiądę - i to też zrobił.
Co mnie lekko wkurzyło. Nie powinien tego robić. Powinien zachować maniery. I mnie o to zapytać.
- Nie powiedziałam, że możesz.
- To nie znaczy, że nie mogę.
Jęknęłam.
- Napijesz się?
- Nie.
- No chodź. Tequila? "Fuzzy nave"? A może "Sex on the bitch"? - Przysięgam, że ostatnia nazwa miała wyraźny podtekst, ale zadecydowałam, że będę mądrzejsza i to zignoruję.
- Nie, dziękuję.
Pozwolił więc iść tematowi w niepamięć.
- Gdzie Craig i Dana? - Zapytałam.
- Oh, gdzieś tutaj - wzruszył ramionami.
- Dobrze się bawisz? - Chciałam podtrzymać jakąś normalną konwersację..
- W porządku. Ale wiesz, możemy we dwójkę sprawić aby było o wiele lepiej.
Spojrzałam na niego surowo, aby pokazać mu swoją nieprzychylność. Czas spędzony z Chixem nauczył mnie dobrze odczytywać takie kwestie.
- Proszę? - Spytałam.
Nie zauważyłam kiedy chwycił mnie za rękę, dopóki nie zaczął mnie za nią ciągnąć.
- Chodź kochanie. Znam świetne miejsce, gdzie możemy iść.
Moje zmysły ofensywne do mnie krzyczały, a włosy na karku mi się zjeżyły. Coś było bardzo nie tak.
- Nie. Zostaw mnie - powiedziałam, trochę zbyt głośno. Był o wiele silniejszy, niż mogłam sobie wyobrazić. W sumie dobrze byłoby go porównać do trolla. I gdzie było Neutrino 3000 czy pałka elektryczna, kiedy się tego potrzebowało?
- Mam pieniądze - powiedział, jakby to miało zmienić postać rzeczy.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - Zażądałam wyjaśnienia, oczy świeciły mi wściekłością. Tylko dlatego, że byłam ładną blondynką, stwierdził, że jestem panną lekkich obyczajów? Mam tego dość. Nigdzie i nigdy z nim nie pójdę.
- Nie graj debilki. Widziałem twoje show na parkiecie. Proponuję Ci coś, ale nie chcę Cię kupić.
Po raz pierwszy spojrzałam w jego niebieskie oczy. Teraz wyglądały, jak te od Craiga. Oczy Aidana były teraz czerwone i napuchnięte. Teraz wszystko stało się zrozumiałe. Jego słowa były obelgami. Był pijany lub naćpany. Jego pewność siebie była jeszcze większa. Kiedy wszelkie hamulce odeszły, stał się prawdziwym dupkiem.
- Nie gram debilki, ale nie jestem zdzirą - powiedziałam zimno - Jesteś pijany, więc nie chcę Cię skrzywdzić. To ostatnie ostrzeżenie. Pozwól mi odejść.
- Nie jestem pijany - przerażająco zarechotał - I nie zrobisz ze mnie głupka. Już Ci zapłaciłem.
- Co masz na myśli mówiąc, że już mi zapłaciłeś? - Zapytałam, próbując powoli wysunąć moją rękę. Na co on ścisnął ją jeszcze mocniej. Wtedy zrozumiałam - W restauracji. Mam je w torebce. Oddam je, jeśli puścisz moją dłoń.
- Nie chcę Twoich pieniędzy - mrugnął do mnie znacząco.
- Więc czego? - Odparłam, choć w głowie kiełkował mi dobry pomysł.
- Tego - odpowiedział i złapał mnie za udo. Zaczął posuwać dłoń coraz wyżej. Wiedziałam, że muszę coś zrobić, aby się odwalił.
- Spieprzaj! - Wrzasnęłam ze złością. Niestety, nie było obok mnie nikogo wystarczająco blisko, aby mógł mnie usłyszeć poprzez grającą muzykę.
- Chodź kochanie. Idziemy - pociągnął mnie w górę. Zmagałam się z nim, jak najlepiej mogłam, próbując jednocześnie przykuć czyjąś uwagę. Jednak każdy kto na nas spojrzał pewnie myślał, że tańczymy lub w coś gramy i szybko odwracał wzrok.
- Nie! - Krzyknęłam, próbując mu się oprzeć. Nie było mowy, aby z nim poszła. W końcu szamotanina zaczęła pożytkować dla mnie - Zostaw mnie!
- Dlaczego? - Zapytał. Już miałam mu odpowiedzieć. Chciałam go uderzyć. Prosto z pięści, z nadzieją, że nie połamie ręki.
- Bo ja tak mówię - powiedział głos zza mnie.
Ps. W poprzedniej notce słowa piosenki nie były tłumaczone, bo to byłoby dość bezsensu :o
Przekład jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii fan-artów o Artemisie Fowlu, autorstwa einstinette.
Rozdział 17 'Taniec', część 1
- Nie - powiedziałam, w tym samym czasie, gdy Shry i Mackenzie mówiły "Tak!".
Wszyscy na mnie spojrzeli, jakbym właśnie powiedziała, że niebo jest zielone.
- Co? - Zapytałam zażenowana.
- Musisz zatańczyć - jęknęła Mackenzie - Proszę? - Złożyła ręce pod brodą, a jej oczy były przepełnione błaganiem. Nie mogłam oprzeć się tym jasnym, zielonym oczom.
- Dobrze - burknęłam, kiedy wszyscy zaczęli wykonywać radosny taniec.
- Chodź - powiedziała Julia. łapiąc mnie za rękę i ciągnąć na parkiet. Pozwoliłam, aby poprowadziła mnie do metalowych schodów, prowadzących na podest. Zadecydowałam jednak, że lepiej będzie jeśli wejdę po nich sama.
Dj zaczął mówić, kiedy tylko weszłyśmy na górę.
- Witam szanownych panów i panie. Witam w Phenomie, gdzie niesamowite rzeczy mogą się stać i się dzieją - powiedział głęboki męski głos - Mam nadzieje, że spędzicie dobrze czas i pamiętajcie: przyjmuje utwory z dedykacją - urwał i z powrotem włączył muzykę.
- Oh! To moja piosenka! - Krzyknęła Mackenzie, kiedy tylko usłyszała intro.
- Przywołujemy wspomnienia! - Krzyknął DJ, gdy Milkshakowie zabrzmieli w głośnikach.
Zaśmiałyśmy się, dziewczyny ruszyły w stronę środka parkietu. Preferowałabym zostać na boku (bliżej schodów), ale zostałam przegłosowana.
My milkshake brings all the boys to the yard,
And they're like It's better than yours,
Damn right it's better than yours,
I can teach you,
But I have to la-la la la,
Warm it up,
La la-la la la,
The boys are waiting
Znaleźliśmy się w środku i zaczęliśmy tańczyć w rytm bitu, Wiedziałam, że byłyśmy obserwowane, ale za dobrze się bawiłam, aby się tym przejmować. Potrząsnęłam biodrami i zniżyłam się ku ziemi. Wydawało się, że te cztery minuty trwają całą wieczność. Ale w końcu piosenka się skończyła.
A kiedy tylko to się stało, zabrzmiała następna, a wtedy to Shry zapiszczała:
- Tak to się robi!
All the single ladies (All the single ladies)
All the single ladies (All the single ladies)
Now put your hands up.
Up in the club, we just broke up
I'm doing my own little thing.
You decided to dip but now you wanna trip
Cause another brother noticed me I'm up on him,
he up on me don't pay him any attention.
Cause I cried my tears, for three good years.
Ya can't be mad at me I got gloss on my lips, a man on my hips.
Hold me tighter than my Dereon jeans.
Acting up, drink in my cup.
I could care less what you think.
I need no permission, did I mention
Don't pay him any attention
Cause you had your turn
And now you gonna learn
What it really feels like to miss
if you liked it then you should have put a ring on it.
If you liked it then you should've put a ring on it.
Don't be mad once you see that he want it.
If you liked it then you should've put a ring on it.
Shry schyliła się do przodu. Poruszyła biodrami. Była jak główna gwiazda, a my zostalismy pobocznymi tancerzami. Ruszaliśmy się razem z nią.
- Hej, zaraz przyjdę - Zawołała Julia - Muszę coś zamówić.
Patrzyliśmy, jak odchodzi, ale wtedy rozpoczęła się następna piosenka i wróciliśmy do słuchania muzyki. Kolejny "staroć" (pięcioletni). "My Humps" rozbrzmiało głośno w głośnikach. Więc oczywiście zatrzęśliśmy się kręcić. Nim piosenka się skończyła, Julia wróciła do nas.
Podrygnęłam w jej stronę.
- Jaką piosenkę chciałaś? - Zapytałam.
Jak to Julia, chciała być bardzo tajemnicza:
- Zobaczysz - uśmiechnęła się ironicznie - Naśladuj mnie.
- O Jezu - wzruszyłam ramionami, gdy piosenka się skończyła.
A wtedy zaczęła się następna.
Fresh twenty one
Walk up to the club
Got my girls, cut the line
Cause we're a step above
Walk up to the bar
Buying drinks like a star
My girls, they wanna try it
Więc dostosowałyśmy się do niej.
- Chodź - powiedziała Julia. Zaczęła mocno poruszać biodrami. Wsunęłam się po jej prawej stronie, robiąc to samo. co ona. Jednak zaczęła schodzić z parkietu, wciąż tańczać. Ruszyła do baru. Poszłam za nią, a kątem oka widziałam Shry.
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Doing shots at the bar, body shots at the bar
My girls, they wanna try it, so we had to buy it
At the what? At the bar, at the what? at the bar
My girls, they wanna try it
So we're drinking like we're rock stars
Julia posunęła się i zakręciła wokół. Złapała mnie za talię i przyciągnęła do siebie, kiedy ja próbowałam dotrzymywać jej kroku. Rozjerzałam się i zobaczyłam, że Shry i Mackenzie robią to samo.
- Teraz Ty prowadzisz - wyszeptała do mojego ucha.
Top alcohol, mix it up, mix it up
Got me laying down and I pull my shirt up
Baby get the whipped cream
Feeling like a wet dream
Got me at the bar doing body shots, now
Dostałam olśnienia. Odsunęłam się od Julii i wspięłam na blat bary. Przyjaciółki poszły w moje ślady. Stałam tutaj i tańczyłam, dopóki Julia i inni mnie nie otoczyli. Przez kilka sekund byłam w samym środku uwagi (co nie było wcale takie zabawne) i próbowałam to jak najbardziej to wykorzystać. Przejechałam w dół i w górę dłońmi po ciele, pokazując trochę brzucha i wyglądając najlepiej. jak umiałam.
Can somebody, anybody, everybody please
Just tell me where all of my shots are
I'm trying to get them drunk and they're not far
Cause even though my name's Ludacris
When I get up in the club
I be drinking like a rock star
Pocket full of money and I'm throwing stacks
Grab a couple shots then throw 'em back
And conjure up your freaky side
When drinking the Conjure Cognac
Got you feeling kind of frisky and tipsy
We gon' drink 'till the bottle's gone
And these girls wanna try some things
And I'm a be the one that they try it on
Smoke, smoke, I'm a roll these papers
And ain't nobody on their best behavior
Cause I'm a taste this shot
Then I might taste you
If you come in all different flavors
Julia złapała moje biodra i zniżyłyśmy się w dół. Jej twarz była bliska mojej. Wyglądało to nawet trochę tak. jakby chciała mnie pocałować, ale w jej oczach widziałam przebłyski uwagi.
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it).
Ponownie z Julią powędrowałyśmy w górę, a potem w dół. Jej nos musnął moją koszulkę. Teraz ja przeszłam do zadnia. Byłam blisko niej, jedną ręką dotykałam ją po biodrze, drugą głaskałam po twarzy. W tym momencie mogłam tylko dziękować, że jeszcze nie zleciałam. Kontynuowałyśmy tańczenie i kołysanie się na barze. Czułam na sobie oczy wszystkich, ale się tym nie przejmowałam. Kiedy piosenka się skończyła, złapałam Julię i cała nasza czwórka zakończyła na pozie, które wyglądała na długo ćwiczoną.
Julia była na końcu, blisko mnie. Miała wystawione biodro i owinęła się ręką wokół mnie. Ja stałam następna z jednym ramieniem na niej. drugim na Shry. Wysunęłam w przód nogę. która wygladała teraz na o wiele dłuższą. Shry owinęła dłoń wokół mojej szyi i lekko ugięła nogi. wypinając pośladki. Mackenzie stała po drugiej stronie przyklejona do Shry.
A teraz bardzo ważny punkt. Może i nasz taniec wyglądał trochę skandalicznie... Jak lesbijki. Ale nią nie jestem! Lubię mężczyzn, i tylko ich!
Mówiąc o facetach... Chyba każdy na mnie patrzał. Zeskoczyłam z baru na stołek i próbowałam wyglądać na pewną siebie. Kiedy tańczyłam nic nie wyglądało tak prowokacyjnie, perwersyjnie czy.. przygodowo.. Wtedy to była zabawa. Ale teraz czułam zakłopotanie.
Odwróciłam się plecami do mężczyzny, który próbował pomóc zejść Julii i Shry. Mackenzie również pomagała Shry. Gdy tylko Julia dotknęła stopami podłogi, otoczyli nas mężczyźni, To mogłoby zabrzmieć jak fantazja jakiejś kobiety, ale poczułam napad lęku, klaustrofobii.
- Zechciałabyś się napić? - Zapytał blondyn.
- Nie, dzięki - wzruszyłam ramionami. Byłyśmy zasypywane pytaniami. Niektóre z nich były naprawdę głupie, inne okropnie denerwujące. W końcu zdecydowałyśmy się przerwać to wszystko.
- Widzicie, to było świetne - powiedziała Julia. dumna, że jej pomysł wypalił.
Przyznałam jej rację.
- I? - Dopytywała, próbując wydusić ze mnie coś innego.
Westchnęłam. Nie ma nic gorszego, niż gdy zostanie Ci udowodnione, że nie miała racji:
- I nie wpakowałaś nas w kłopoty - przyznałam, a ona się uśmiechnęła. Musiałam dodać coś innego - Jeszcze.
Przewróciła oczami, ale miło jej było, że przyznałam rację:
- Chodżmy tańczyć!
Wtedy poczułam przypływ zmęczenia.
- Nie ma mowy, chodźmy trochę odpocząć.
Julia odwróciła się do Shry i Mackenzie, które nie zwracały na nas uwagi. Nie myślcie, że z Julią się kłóciłyśmy. Bo tak nie było. Ale one chyba wolały się nie wtrącać:
- Chcecie jeszcze potańczyć? - Zapytała. Nie powiedziałam nic więcej. Wiedziałyśmy, co myślą. Ale przecież i tak nie muszę tańczyć, jeśli tego nie chcę!
Shry rozejrzała się dookoła. Mackenzie nic nie mówiła, jakby nie chcąc nikomu sprawiać przykrości. I to może być dla niej problemem. Czasem po prostu trzeba powiedzieć, czego oczekujesz, bez względu na konsekwencje.
- Właściwie to jesteśmy teraz trochę zmęczone.
- Przepraszam - powiedział głęboki głos zza niej - Jeśli Twoi znajomi nie chcą tańczyć, ja mogę zatańczyć z Tobą - przypomniałam sobie ten głos. Emory, chłopak z Shamrock. Jego poczochrane, brązowe włosy wraz z czarnymi dżinsami i biała bluzką wyglądały naprawdę dobrze. Chciałam trzepnąć Julię, aby przestała się w niego wgapiać. Mmm, znaczy trzepnęłam ją. To był dla niej wystarczający bodziec, aby spojrzeć na mnie. To także sprawiło, że stała się nerwowa, jeśli chodziłoby o rozmowę z Emorym - a tego właśnie oczekiwałam.
- Taa, jasne - powiedziała, z powrotem na mnie spoglądając. Może i wyglądała na trochę złą, ale jej oczy mówiły "dziękuję". I o to chodzi. Prawda?
W ten sposób nas opuściła.
- Więc chcecie usiąść i odpocząć? - Zapytałam.
- Definitywnie - Shry i Mackenzie powiedziały jednocześnie. Nie mogłam się zdecydować, czy było to denerwujące, czy też raczej wręcz przeciwnie - fajne i miłe. Ruszyłyśmy z powrotem do stołów, wciąż odmawiając proponowanych drinków od tańczących ludzi. W końcu trafiłyśmy na trzyosobowy stół i zadecydowałyśmy się usiąść.
- To było zabawne - rzuciła Mackeznie - Widzieliście jak oni wszyscy na nas patrzeli?
Niestety - widziałam. Cieszyłam się, że Artiego tu nie było. Chociaż nawet gdyby, i tak nie wyglądałam jak JA... Ale i tak nie mogłabym z tym żyć. Lub spojrzeć mu ponownie w oczy. Może to i lepiej, że opóźniał swoje przyjście.
- O tak! - Zaśmiała się Shry - Swoją drogą, wspięcie się na bar było świetnym pomysłem!
- Dzięki wielkie - uśmiechnęłam się, jakby to naprawdę nie było niczym takim.
- Więc jakie mamy dalsze plany? - Zapytała Mackenzie.
- Będzie.. - Shry zaczęła, ale zatrzymała się w połowie słowa. Jej usta zostały otwarte, a oczy były szersze niż zazwyczaj. Wyglądała tak, jak wcześniej Julia, gdy zobaczyła Emorego.
...
Wszyscy na mnie spojrzeli, jakbym właśnie powiedziała, że niebo jest zielone.
- Co? - Zapytałam zażenowana.
- Musisz zatańczyć - jęknęła Mackenzie - Proszę? - Złożyła ręce pod brodą, a jej oczy były przepełnione błaganiem. Nie mogłam oprzeć się tym jasnym, zielonym oczom.
- Dobrze - burknęłam, kiedy wszyscy zaczęli wykonywać radosny taniec.
- Chodź - powiedziała Julia. łapiąc mnie za rękę i ciągnąć na parkiet. Pozwoliłam, aby poprowadziła mnie do metalowych schodów, prowadzących na podest. Zadecydowałam jednak, że lepiej będzie jeśli wejdę po nich sama.
Dj zaczął mówić, kiedy tylko weszłyśmy na górę.
- Witam szanownych panów i panie. Witam w Phenomie, gdzie niesamowite rzeczy mogą się stać i się dzieją - powiedział głęboki męski głos - Mam nadzieje, że spędzicie dobrze czas i pamiętajcie: przyjmuje utwory z dedykacją - urwał i z powrotem włączył muzykę.
- Oh! To moja piosenka! - Krzyknęła Mackenzie, kiedy tylko usłyszała intro.
- Przywołujemy wspomnienia! - Krzyknął DJ, gdy Milkshakowie zabrzmieli w głośnikach.
Zaśmiałyśmy się, dziewczyny ruszyły w stronę środka parkietu. Preferowałabym zostać na boku (bliżej schodów), ale zostałam przegłosowana.
My milkshake brings all the boys to the yard,
And they're like It's better than yours,
Damn right it's better than yours,
I can teach you,
But I have to la-la la la,
Warm it up,
La la-la la la,
The boys are waiting
Znaleźliśmy się w środku i zaczęliśmy tańczyć w rytm bitu, Wiedziałam, że byłyśmy obserwowane, ale za dobrze się bawiłam, aby się tym przejmować. Potrząsnęłam biodrami i zniżyłam się ku ziemi. Wydawało się, że te cztery minuty trwają całą wieczność. Ale w końcu piosenka się skończyła.
A kiedy tylko to się stało, zabrzmiała następna, a wtedy to Shry zapiszczała:
- Tak to się robi!
All the single ladies (All the single ladies)
All the single ladies (All the single ladies)
Now put your hands up.
Up in the club, we just broke up
I'm doing my own little thing.
You decided to dip but now you wanna trip
Cause another brother noticed me I'm up on him,
he up on me don't pay him any attention.
Cause I cried my tears, for three good years.
Ya can't be mad at me I got gloss on my lips, a man on my hips.
Hold me tighter than my Dereon jeans.
Acting up, drink in my cup.
I could care less what you think.
I need no permission, did I mention
Don't pay him any attention
Cause you had your turn
And now you gonna learn
What it really feels like to miss
if you liked it then you should have put a ring on it.
If you liked it then you should've put a ring on it.
Don't be mad once you see that he want it.
If you liked it then you should've put a ring on it.
Shry schyliła się do przodu. Poruszyła biodrami. Była jak główna gwiazda, a my zostalismy pobocznymi tancerzami. Ruszaliśmy się razem z nią.
- Hej, zaraz przyjdę - Zawołała Julia - Muszę coś zamówić.
Patrzyliśmy, jak odchodzi, ale wtedy rozpoczęła się następna piosenka i wróciliśmy do słuchania muzyki. Kolejny "staroć" (pięcioletni). "My Humps" rozbrzmiało głośno w głośnikach. Więc oczywiście zatrzęśliśmy się kręcić. Nim piosenka się skończyła, Julia wróciła do nas.
Podrygnęłam w jej stronę.
- Jaką piosenkę chciałaś? - Zapytałam.
Jak to Julia, chciała być bardzo tajemnicza:
- Zobaczysz - uśmiechnęła się ironicznie - Naśladuj mnie.
- O Jezu - wzruszyłam ramionami, gdy piosenka się skończyła.
A wtedy zaczęła się następna.
Fresh twenty one
Walk up to the club
Got my girls, cut the line
Cause we're a step above
Walk up to the bar
Buying drinks like a star
My girls, they wanna try it
Więc dostosowałyśmy się do niej.
- Chodź - powiedziała Julia. Zaczęła mocno poruszać biodrami. Wsunęłam się po jej prawej stronie, robiąc to samo. co ona. Jednak zaczęła schodzić z parkietu, wciąż tańczać. Ruszyła do baru. Poszłam za nią, a kątem oka widziałam Shry.
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Doing shots at the bar, body shots at the bar
My girls, they wanna try it, so we had to buy it
At the what? At the bar, at the what? at the bar
My girls, they wanna try it
So we're drinking like we're rock stars
Julia posunęła się i zakręciła wokół. Złapała mnie za talię i przyciągnęła do siebie, kiedy ja próbowałam dotrzymywać jej kroku. Rozjerzałam się i zobaczyłam, że Shry i Mackenzie robią to samo.
- Teraz Ty prowadzisz - wyszeptała do mojego ucha.
Top alcohol, mix it up, mix it up
Got me laying down and I pull my shirt up
Baby get the whipped cream
Feeling like a wet dream
Got me at the bar doing body shots, now
Dostałam olśnienia. Odsunęłam się od Julii i wspięłam na blat bary. Przyjaciółki poszły w moje ślady. Stałam tutaj i tańczyłam, dopóki Julia i inni mnie nie otoczyli. Przez kilka sekund byłam w samym środku uwagi (co nie było wcale takie zabawne) i próbowałam to jak najbardziej to wykorzystać. Przejechałam w dół i w górę dłońmi po ciele, pokazując trochę brzucha i wyglądając najlepiej. jak umiałam.
Can somebody, anybody, everybody please
Just tell me where all of my shots are
I'm trying to get them drunk and they're not far
Cause even though my name's Ludacris
When I get up in the club
I be drinking like a rock star
Pocket full of money and I'm throwing stacks
Grab a couple shots then throw 'em back
And conjure up your freaky side
When drinking the Conjure Cognac
Got you feeling kind of frisky and tipsy
We gon' drink 'till the bottle's gone
And these girls wanna try some things
And I'm a be the one that they try it on
Smoke, smoke, I'm a roll these papers
And ain't nobody on their best behavior
Cause I'm a taste this shot
Then I might taste you
If you come in all different flavors
Julia złapała moje biodra i zniżyłyśmy się w dół. Jej twarz była bliska mojej. Wyglądało to nawet trochę tak. jakby chciała mnie pocałować, ale w jej oczach widziałam przebłyski uwagi.
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it)
Uh huh, whip it up, lick it up, suck it down
Uh huh, drink it up (ooh I think she likes it).
Ponownie z Julią powędrowałyśmy w górę, a potem w dół. Jej nos musnął moją koszulkę. Teraz ja przeszłam do zadnia. Byłam blisko niej, jedną ręką dotykałam ją po biodrze, drugą głaskałam po twarzy. W tym momencie mogłam tylko dziękować, że jeszcze nie zleciałam. Kontynuowałyśmy tańczenie i kołysanie się na barze. Czułam na sobie oczy wszystkich, ale się tym nie przejmowałam. Kiedy piosenka się skończyła, złapałam Julię i cała nasza czwórka zakończyła na pozie, które wyglądała na długo ćwiczoną.
Julia była na końcu, blisko mnie. Miała wystawione biodro i owinęła się ręką wokół mnie. Ja stałam następna z jednym ramieniem na niej. drugim na Shry. Wysunęłam w przód nogę. która wygladała teraz na o wiele dłuższą. Shry owinęła dłoń wokół mojej szyi i lekko ugięła nogi. wypinając pośladki. Mackenzie stała po drugiej stronie przyklejona do Shry.
A teraz bardzo ważny punkt. Może i nasz taniec wyglądał trochę skandalicznie... Jak lesbijki. Ale nią nie jestem! Lubię mężczyzn, i tylko ich!
Mówiąc o facetach... Chyba każdy na mnie patrzał. Zeskoczyłam z baru na stołek i próbowałam wyglądać na pewną siebie. Kiedy tańczyłam nic nie wyglądało tak prowokacyjnie, perwersyjnie czy.. przygodowo.. Wtedy to była zabawa. Ale teraz czułam zakłopotanie.
Odwróciłam się plecami do mężczyzny, który próbował pomóc zejść Julii i Shry. Mackenzie również pomagała Shry. Gdy tylko Julia dotknęła stopami podłogi, otoczyli nas mężczyźni, To mogłoby zabrzmieć jak fantazja jakiejś kobiety, ale poczułam napad lęku, klaustrofobii.
- Zechciałabyś się napić? - Zapytał blondyn.
- Nie, dzięki - wzruszyłam ramionami. Byłyśmy zasypywane pytaniami. Niektóre z nich były naprawdę głupie, inne okropnie denerwujące. W końcu zdecydowałyśmy się przerwać to wszystko.
- Widzicie, to było świetne - powiedziała Julia. dumna, że jej pomysł wypalił.
Przyznałam jej rację.
- I? - Dopytywała, próbując wydusić ze mnie coś innego.
Westchnęłam. Nie ma nic gorszego, niż gdy zostanie Ci udowodnione, że nie miała racji:
- I nie wpakowałaś nas w kłopoty - przyznałam, a ona się uśmiechnęła. Musiałam dodać coś innego - Jeszcze.
Przewróciła oczami, ale miło jej było, że przyznałam rację:
- Chodżmy tańczyć!
Wtedy poczułam przypływ zmęczenia.
- Nie ma mowy, chodźmy trochę odpocząć.
Julia odwróciła się do Shry i Mackenzie, które nie zwracały na nas uwagi. Nie myślcie, że z Julią się kłóciłyśmy. Bo tak nie było. Ale one chyba wolały się nie wtrącać:
- Chcecie jeszcze potańczyć? - Zapytała. Nie powiedziałam nic więcej. Wiedziałyśmy, co myślą. Ale przecież i tak nie muszę tańczyć, jeśli tego nie chcę!
Shry rozejrzała się dookoła. Mackenzie nic nie mówiła, jakby nie chcąc nikomu sprawiać przykrości. I to może być dla niej problemem. Czasem po prostu trzeba powiedzieć, czego oczekujesz, bez względu na konsekwencje.
- Właściwie to jesteśmy teraz trochę zmęczone.
- Przepraszam - powiedział głęboki głos zza niej - Jeśli Twoi znajomi nie chcą tańczyć, ja mogę zatańczyć z Tobą - przypomniałam sobie ten głos. Emory, chłopak z Shamrock. Jego poczochrane, brązowe włosy wraz z czarnymi dżinsami i biała bluzką wyglądały naprawdę dobrze. Chciałam trzepnąć Julię, aby przestała się w niego wgapiać. Mmm, znaczy trzepnęłam ją. To był dla niej wystarczający bodziec, aby spojrzeć na mnie. To także sprawiło, że stała się nerwowa, jeśli chodziłoby o rozmowę z Emorym - a tego właśnie oczekiwałam.
- Taa, jasne - powiedziała, z powrotem na mnie spoglądając. Może i wyglądała na trochę złą, ale jej oczy mówiły "dziękuję". I o to chodzi. Prawda?
W ten sposób nas opuściła.
- Więc chcecie usiąść i odpocząć? - Zapytałam.
- Definitywnie - Shry i Mackenzie powiedziały jednocześnie. Nie mogłam się zdecydować, czy było to denerwujące, czy też raczej wręcz przeciwnie - fajne i miłe. Ruszyłyśmy z powrotem do stołów, wciąż odmawiając proponowanych drinków od tańczących ludzi. W końcu trafiłyśmy na trzyosobowy stół i zadecydowałyśmy się usiąść.
- To było zabawne - rzuciła Mackeznie - Widzieliście jak oni wszyscy na nas patrzeli?
Niestety - widziałam. Cieszyłam się, że Artiego tu nie było. Chociaż nawet gdyby, i tak nie wyglądałam jak JA... Ale i tak nie mogłabym z tym żyć. Lub spojrzeć mu ponownie w oczy. Może to i lepiej, że opóźniał swoje przyjście.
- O tak! - Zaśmiała się Shry - Swoją drogą, wspięcie się na bar było świetnym pomysłem!
- Dzięki wielkie - uśmiechnęłam się, jakby to naprawdę nie było niczym takim.
- Więc jakie mamy dalsze plany? - Zapytała Mackenzie.
- Będzie.. - Shry zaczęła, ale zatrzymała się w połowie słowa. Jej usta zostały otwarte, a oczy były szersze niż zazwyczaj. Wyglądała tak, jak wcześniej Julia, gdy zobaczyła Emorego.
...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)