- Julia i Holinda. Dwie kobiety o tak czarującej urodzie, że nawet anioły wymawiają Wasze imiona.
- Jesteś okropnym flirciarzem - powiedziałam, kładąc dłonie na biodrach, kiedy na niego spoglądałam.
Adonis nawet nie mrgunąl oczyma
- To prawda, ale mówię poważnie.
- Na pewno? - Musiałam przyznać, że dało się go szybko polubić. Nie tylko przez wygląd, ale także przez przyjazne nastawienie.
- Oczywiście, moja droga - odpowiedział i po chwili się poprawił - Moje drogie panie.
Teraz byłam pewna, że nie zapomniał o Julii. Było to po prostu niedopatrzenie z jego strony, które mogło mieć dwie przyczyny. Albo nie wyrażał zainteresowania jej osobą w przeciwieństwie do niej samej, albo po prostu za bardzo podobałam mu się JA. Pomijając ten fakt, przyglądałam się jak mierzył nas wzrokiem z góry do dołu. Wyobrażałam sobie go jako głodnego psiaka, który ma ochotę na świeże mięso.
- Tak więc, co mogę dla was zrobić? - Zapytał, opierając się o ceglaną ścianę. Stłumiłam ochotę przed przewróceniem oczami i przynudanawym pogwizdywaniem. Po co mogłyśmy iść do klubu? Zrobić tipsy? Naprawdę, ten flirt robił się coraz bardziej nudnawy, ale wiedziałam z doświadczenia, że to była jedyna opcja.
- Chciałabym wejść do środka - syknęłam.
- Oczywiście - powiedział, jakby nigdy nie zapominał o swojej pracy - Wiecie, naprawdę polubiłem was - nadal się nie odsunał. Uświadomiłam sobie, że czegoś oczekiwał. Ale nie miałam pojęcia zego. Zrobiłam więc to, co zawsze działało w sytuacji, gdy byłam pomiedzy młotem a kowadłem. Improwizowałam, zaczynając rozmowę.
- A kto nie? - Uśmiechnęłam się w sposób, który miałam nadzieję, że wyglądał bardziej słodko niż drapieżnie.
- Pewnie - odwzajemnił gest, ukazując idealnie białe zęby.
- Tak czy siak, ile za wstęp? - Burknęła Julia, próbując się przepchnąć.
- Zero opłat - odparł, odsuwając się, jednocześnie robiąc nam przejście.
Żadna z nas nie poruszyła się. Mogłabym powiedzieć, że Julia chciała, abym to zrobiła, ale nie miałam zbyt wiele doświadczenia z klubami, a ona i tak czekała na mnie. Wiem, że to nie jest zbyt normalne. Ba, żeby było jeszcze mądre! Poza tym o co chodziło temu kolesiowi? Możecie pomyśleć, ze jestem jakaś głupia i po prostu powinnam wejść do środka, ale kiedyś się czegoś nauczyłam - w życiu nic nie jest za darmo.
- Zamieniłyście się w kamienne posągi? - Zaśmiał się, a w jego oczy błyszczały z rozbawieniu - O co chodzi?
- My? Z kamienia? Żeby tylko - Julia również parsknęła śmiechem.
- Prawda. Jesteście zbyt ciepłe. I zbyt energiczne - a gdy tylko to powiedział ponownie zmierzył nas wzrokiem.
- Ale to nie tłumaczy, dlaczego to dla nas robisz?* - Przypomniałam mu.
- I nie miało takiego zamiaru - westchnął i złapał się za nasadę nosa. Nie mogłam nic na to pradzić, ale na myśl przyszedł mi były kryminalista-geniusz, który często wykonywał ten gest. Poczułam, jak przez mój żołądek przelatuje tysiące motylków. Skup się. Musiałam odciąć się od tych myśli - Dobrze.
- Dlaczego to robisz? Z jakiego powodu? Czego chcesz?
- Wiele pytań - uśmiechnął się ironicznie - Ale odpowiem na wszystkie, jeśli będę mógł się czegoś wywiedzieć.
- Okej - tym razem to ja westchnęłam. Nie było innego sposobu na ominięcie tego - Jedno pytanie.
- Chciałyście wiedzieć, dlaczego to robię. To przez to, jakie jesteście. Każdej nocy jestem tutaj i rozmawiam z przeróznymi idotkami, które chcą się pobawić za darmo. Pozwólcie, że będę szczery, jesteście piękne, ale jest tu pełno takich kobiet. Chodzi o wasze osobowości. Powiedzcie, jak chciałybyście dostać się do środka, jeśli nie mogłybyście ze mną flirtować?
Miał rację. Byłyśmy bardziej otwarte niż zwykłe kobiety. I nie chciałyśmy aż tak flirtować, czy wejść do środka za darmo.
- Nie mam żadnego powodu. Nie każdy chce wyrządzić wam krzywdę. Wiecie?
Chciałam się zaśmiać. Jeśli swiat, który znałam i istoty, jaką jestem ja, byłyby tutaj, na pewno zostalibyśmy skrzywdzeni. Z drugiej strony, kiedy ludzie zaśmiecają Ziemię, już to mnie rani. Wszystko, co źle wpływa na środowisko ma negatywne skutki w moim samopoczuciu.
- Mógłbyś być zdziwiony...
- Masz rację, ale pozwól, że coś Ci wyjaśnię. Nie mam złych intencji. Popatrz. Stoimy sobie tutaj sami. Jeśli chciałbym was skrzywdzić, juz dawno bym to zrobił.
Przyjęłam najbardziej Artemisowo-wamipryczny śmiech.
- Chciałabym zobaczyć, jak tylko próbujesz to zrobić.
Mój uśmiech podziałał. Adonis zadrżał, kiedy myślał nad tym, o co naprawdę może mi chodzić. Jeśli tylko miałby jakąś wskazówkę... Na szczęście, nie był osobą, którą łatwo można było przestraszyć.
- Mimo wszystko. Zapytałaś mnie czego chcę. Niczego. Nie mogę być po prostu miłym facetem?
Nie mogłam nic na to poradzić i zaczęłam się nad tym głeboko zastanawiać. Aretmis. Wydawało się, ze zawsze czegoś oczekiwał, czegoś chciał. Ale potem... To wszystko jakby minęło. Wyglądało na to, że naprawdę nie parał się już byciem geniuszem zła. W sumie sama nie wiem, o co mi chodziło. Dlatego zrobiłam najlepszą rzecz, która mogłam. Wyrzuciłam to z umysłu.
- Mimo wszystko... - Odparłam, cytując go.
- A teraz przejdzmy do mojego pytania - uśmiechnął się zniecierpliwiony. Lepiej, żeby nie pytał o to jakiego koloru mam majteczki... Bo tego pozałuje. I Julia nie powstrzymałaby mnie przed niczym.
- Pewnie, jednak zapytaj, kiedy znajdziemy się już w środku - powiedziała Julia, której oczy błyszczały. Załozyła ręce na biodra.
- Obiecuję - powiedział, przykładając dłoń do serca. Odwórcił się do mnie i uśmiechnął się - Umówiłabyś się ze mną?
*chodzi o darmowe wejście :)